Zielona Małpa: Lodowa przygoda

sobota, 5 grudnia 2015

Lodowa przygoda

Lubię jesienne poranki. Lubię, gdy budzę się, a za oknem jeszcze ciemno. Jeszcze lepiej, gdy za oknem gęsta mgła. Kilka dni temu był właśnie taki poranek - zimny, mglisty, nie widziałam nawet dźwigów stojących jakieś 150 metrów od mojego okna.

Lubię takie poranki, bo nie wiadomo jak potoczy się dzień. Będzie on niespodzianką. Nie wiadomo, czy będzie ciepło, czy zimno, będzie padał deszcz, albo nie spadnie ani kropla. Nie wiadomo nawet,czy słońce wychyli się zza chmur.

Dzisiaj pogoda wydaje się zachęcająca, by wyjść na spacer - słońce ładnie przebija się przez nieliczne chmurki, ludzie chodzą bez czapek i ciśnienie nie przyprawia mnie o ból głowy. Myślę, że namówię mojego chłopaka na spacer po jakimś parku.

Przedwczoraj mieliśmy naszą trzecią rocznicę. Aż trudno uwierzyć, że to już trzy lata razem. Dopiero co się poznaliśmy. Z tej okazji poszliśmy na lodowisko. Nie miałam założonych łyżw od jakichś 7 lat. Ostatni raz, jak wybieraliśmy się ze znajomymi na łyżwy, wylądowaliśmy w kinie na Avatarze. Wejście na lód i pierwsza minuta na nim były prawdziwą walką o równowagę. Na szczęście szybko opanowałam dobrą postawę i trochę sobie pośmigałam. Niestety nadal nie umiem hamować. Zaliczyłam jednego orła.

Polecam każdemu wybrać się na łyżwy. Świetna zabawa. Jeżeli kiedyś jeździłaś, bądź jeździłeś na łyżworolkach, to jazda na łyżwach nie będzie taka trudna. Z resztą, przewracanie się na lód też może być dobrą zabawą. Trzeba tylko uważać na bardzo zaawansowanych i bardzo początkujących łyżwiarzy, gdyż to oni najczęściej powodują lądowania na lodzie. 

Pozdrawiam,
Zielona Małpa