Zielona Małpa: Byłam pszczołą

środa, 27 stycznia 2016

Byłam pszczołą

Co za dzień! Rano wstałam, zniecierpliwiona, bo wczoraj miały pojawić się wyniki konkursu Terravity, w którym brałam udział. Jednak był poślizg i pojawiły się one dopiero dzisiaj. Okazało się, że jury konkursowe najwyraźniej nie ma zbyt dobrego gustu, bo mój wpis nie wygrał niczego. Zamiast tego nagrodę dostał między innymi ten wpis: Terravita-man. Czy uważacie, że to jest w porządku? Ja nie. Z resztą, nie jestem chyba jedyna, bo opinie innych osób biorących udział w konkursie były podobne. Jedno wielkie oburzenie. To wszystko przekonało mnie tylko do tego, aby nie brać więcej udziału w konkursach na platformie zBLOGowani.




Poza tym miałam problemy z rekrutacją, ponieważ ktoś, pewnie pani z dziekanatu, nie wpisał w kwestionariuszu wyboru specjalności tej specjalności, która jest moim pierwszym i najlepszym wyborem. Pewnie wzięli dokument z zeszłego roku, bo jest to nowy kierunek i w tym roku nabór startuje pierwszy raz. Zadzwoniłam więc do działu rekrutacji, aby dopytać i zwrócić uwagę na błąd. Poprosiłam również mojego chłopaka, aby zadzwonił, bo wiadomo, jak to działa - jedną osobę można olać. Oboje dostaliśmy różne odpowiedzi. To mnie zdenerwowało.

Poszłam więc (z męską obstawą) do dziekanatu, aby porozmawiać z jedną pań i osobiście zwrócić uwagę na błąd. Nawet wydrukowałam stronę internetową i felerny kwestionariusz, aby mieć podkładkę do tego, co mówię. Okazało się, że ktoś poszedł już tego dnia do dziekanatu i do działu rekrutacji i udało mu się to załatwić. Na pewno jakiś chłopak, bo kto posłucha dziewczyny o wzroście metr sześćdziesiąt? Ale przynajmniej nie zmarnowałam czasu, bo przy okazji załatwiłam skierowanie na badania lekarskie w dziale rekrutacji.

Łaziłam cały dzień nabuzowana negatywnymi emocjami. Trochę jak pszczoła. Bzzzzz... Jednocześnie czułam motywację do działania. Chciałam załatwić to sama, bo jak się nie załatwi całego, to nie załatwi się wcale. Takie moje zdanie.

Dobrze, że chociaż pogoda śliczna. Wiosenna taka.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa