Zielona Małpa: Randka z Bondem - Pozdrowienia z Rosji (1963)

sobota, 6 lutego 2016

Randka z Bondem - Pozdrowienia z Rosji (1963)

Udało mi się obejrzeć drugi z kolei film o ulubionym agencie. Co tym razem przygotował dla nas Bond? Przed Wami: Pozdrowienia z Rosji.




Pozdrowienia z Rosji
James Bond - Sean Connery
Dziewczyna Bonda - Daniela Bianchi (jako Tatiana Romanowa)
Miejsce akcji: Wenecja, Istambuł, Orient Express
Reżyser: Terence Young
Rok produkcji: 1963
Broń: Walther PPK
Samochód: Bentley Mark IV
Gadżety: walizka multifunkcyjna (zapas amunicji, ukryte monety, podręczny nóż, gaz pieprzowy)



Stałe elementy:
Sekwencja początkowa - pojawia się w standardowym wydaniu, James Bond ukazuje się z punktu widzenia gwintowanej lufy pistoletu, strzela do przeciwnika, ekran zalewa się krwią.
Sekwencja przedtytułowa - pojawia się w filmie o Bondzie po raz pierwszy. Widzimy agenta 007 nocą w ogrodzie, za nim podąża przeciwnik. Atakuje Bonda za pomocą garoty (ukrytej w zegarku). Dusi go. Okazuje się, że są to ćwiczenia, a Bond to tak naprawdę jakiś mężczyzna w gumowej masce.
Czołówka - muzyka grana przez orkiestrę symfoniczną. Cała czołówka składa się z kobiecych ciał wykonujących taniec brzucha. Czarne tło, żadnych dodatków poza ozdobami na ubraniach kobiet. Napisy przedstawiające obsadę oraz twórców wyświetlane są na ciałach za pomocą rzutnika, co daje dość ciekawy efekt.

Zwroty:
  • Nazywam się Bond. James Bond. - Szczerze mówiąc, nie zwróciłam uwagi na to, czy pojawił się ten zwrot. Mam wrażenie, że nie.
  • Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane. - Ten zwrot nie pojawia się w Pozdrowieniach z Rosji
Przedstawienie gadżetów - po raz pierwszy na ekranie pojawił się Q (grany przez Desmonda Llewelyn, który jest chyba najbardziej kojarzonym odtwórcą tej roli). Gadżetem jest walizeczka, pozornie zwyczajna, czarna i standardowych rozmiarów. Q demonstruje wszystkie sekrety nią skrywane. I tak: mamy sprytnie ukryty zapas amunicji, schowany nóż, który wydostaje się z walizki po naciśnięciu odpowiedniego guzika, zabezpieczenie w postaci wybuchającego gazu pieprzowego podczas nieprawidłowego otwarcia walizki). W walizce znajdowała się składana strzelba z wizjerem na podczerwień. 
James Bond powróci w... - podczas napisów końcowych pojawiła się informacja, że kolejnym planowanym filmem jest Goldfinger.

Na początku muszę przyznać, że choć Pozdrowienia z Rosji już zawsze były jednym z moich ulubionym filmie o agencie 007, to tym razem trudno było mi skupić uwagę. Powodem może być to, że dwa miesiące wcześniej widziałam ten film w telewizji, a minimalny odstęp między ponownym oglądaniem w moim przypadku to rok. Chciałam jednak mieć wszystko na świeżo, stąd zdecydowałam się na ponowne włączenie filmu.
Film zaczyna się partią szachów pomiędzy zawodnikiem Czech - Kronsteenem (granym przez polskiego aktora Władyława Sheybal) i Kanady. Spodobał mi się sposób przekazania informacji Kronsteenowi - na serwetce pod szklanką.
Głównym antagonistą jest organizacja WIDMO, która była już wspomniana w Doktorze No. Na jej czele stoi tajemniczy Numer 1 (Ernst Blofeld), którego twarzy nie poznajemy. Widzimy tylko tył jego głowy i ramiona głaszczące białego kota siedzącego na jego kolanach. Organizacja próbuje ukraść Sowietom Lektora, czyli maszynę dekodującą każdy szyfr. Numerowi 1 pomaga Numer 3 - androgeniczna, okrutna kobieta o niemieckim pochodzeniu - Rosa Klebb. Numer 3 "zatrudnia" Tatianę Romanową - piękną Rosjankę, aby przekazywała brytyjskiemu szpiegowi - Bondowi fałszywe informacje.
James Bond udaje się do Istambułu, gdzie Tatiana ma przekazać mu Lektora pod pewnymi warunkami.
W filmie wspomniany jest Doktor No i pojawia się Sylvia Trench, która jest kochanką agenta jeszcze z poprzedniego filmu.
Ogromną zaletą Pozdrowień z Rosji są elementy tureckiej kultury - czarna kawa podawana w maleńkich filiżankach, wszechobecny kolorowy przepych i taniec brzucha. Film nagrywany był w Istambule, więc wszystkie widoki, scenki w tle, zachowania ludzi i budynki są autentyczne.
Głównymi minusami były sceny w samochodzie nagrywane w studiu, ale to stały element ówczesnej filmografii, oraz nieco pastelowy odcień krwi.
W Pozdrowieniach z Rosji było o wiele więcej Jamesa Bonda, niż w Doktorze No, mimo że nie pojawiła się kwestia "Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane". Jego flirt z panną Moneypenny, rzucenie kapelusza na wieszak, flirt z każdą kobietą, którą nasz agent spotyka  i sprawdzanie pokoju hotelowego w poszukiwaniu ukrytych pluskiew.
Z ciekawostek, to kobieta grająca dziewczynę Bonda - Tatianę Romanową, jest Włoszką. Producenci szukali do tej roli kobiety o wyjątkowo delikatnej słowiańskiej urodzie. Wybrali Danielę Bianchi, która była modelką, stąd pewnie moja niechęć wobec jej aktorstwa. Ponoć jej głos był dubbingowany w oryginalnej wersji, ponieważ jej włoski akcent był zbyt oczywisty.
W tym filmie pojawia się najbardziej znana walka Bonda z blond przeciwnikiem w pociągu Orien Express.

Myślę, że Pozdrowienia z Rosji są jednym z lepszych filmów o agencie 007. Tak naprawdę od tego momentu Bond zaczyna być Bondem, którego znam i uwielbiam. Zdecydowanie widać było rozwój fabuły i bohatera w porównaniu do pierwszej produkcji.
Dlatego, że jest to Bond, i to jeden z tych lepszych, to serdecznie polecam go obejrzeć po raz pierwszy, albo odświeżyć w najbliższym czasie.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa