Zielona Małpa: Zielonej Małpy książkowa historia

sobota, 27 lutego 2016

Zielonej Małpy książkowa historia

Kiedyś byłam molem książkowym i praktycznie nie było dnia, żebym nie przeczytała chociaż kilku stron. Czytać nauczyłam się sama z małą pomocą babci, która była wyjątkowo cierpliwa, kiedy codziennie musiała czytać mi baśnie. Czasem kilka razy pod rząd tę samą.

- Aj, aj, aj! - jęczy szop - skręciłem sobie łapkę!
- Zaraz Ci pomożemy! - krzyknęła wiewiórka.
Do dziś pamiętam te kilka słów opowiadania, na którym stawiałam pierwsze czytelnicze kroki. Mam do nich pewien sentyment, jak można się domyślić.

Odkąd sięgam pamięcią, najlepszym prezentem na urodziny, czy święta, była właśnie książka. Do dzisiaj na półce w domu stoją różne zbiory baśni i pojedyncze powieści, które są takim reliktem z przeszłości.

Moim największym czytelniczym "osiągnięciem" było przeczytanie książki Harry Potter i Insygnia Śmierci w osiem godzin. Dosłownie wchłonęłam tę powieść.

W liceum odkryłam piękno czytania książek w pociągu, którym dojeżdżałam codziennie do szkoły. Często miałam pół godziny na wciągnięcie się w historię. Akurat na przełomie mojego gimnazjum i liceum do Polski dotarła fala Zmierzchu i przyznam, że przeczytałam wszystkie cztery tomy głównie z ciekawości i braku zrozumienia wobec fenomenu.

Potem, w klasie maturalnej, głównie z braku czasu, ilość czytanych książek (z wyłączeniem lektur) gwałtownie zmalała. A właściwie od tamtej pory czytałam tylko w wakacje i czasem w pociągu, gdy zjeżdżałam na weekend do domu. 

Niedawno postanowiłam wrócić do czytania, bo wiem, że sprawiało mi to ogromną radość, zwiększało moje ortograficzne umiejętności i podbudowywało wyobraźnię i kreatywność. Zasadniczym powodem, dla którego decyzję podjęłam była wewnętrzna pustka, spowodowana zbyt dużą ilością seriali i filmów, ale głównie seriali. Choć bardzo lubię i doceniam te formy sztuki (bo to mimo wszystko sztuka, która jest mi bliższa niż współczesne malarstwo, czy dziwne performance), to trzeba im przyznać, że podają one na tacy obrazy, które niekoniecznie muszą nam odpowiadać. W przypadku literatury zawsze mamy możliwość stworzenia własnego świata, takiego, jaki chcemy.

Preferuję wypożyczanie książek z biblioteki. Kiedyś bywałam tam często i zapuszczałam korzenie, tyle razy ile nie mogłam się zdecydować. Lubię, gdy książka jest czytana, dlatego nie wyobrażam sobie posiadać ogromnej biblioteki w domu. Boli mnie widok zakurzonych i smutnych książek. Wolę wypożyczyć, choć nie pogardziłabym własnymi egzemplarzami książek, do których na pewno wrócę, takich jak seria o Harrym Potterze, powieści Agathy Christie, czy opowiadania o Sherlocku Holmesie. Jak widać, lubię serie. Wielotomowe historie, w których możemy poznać bohaterów lepiej niż siebie samych, możemy śledzić ich losy na przestrzeni lat i widzieć zmiany w ich charakterach.

A Wy lubicie czytać książki? Jakie gatunki literackie preferujecie? Jaka tematyka najbardziej do Was przemawia? Co najbardziej lubicie w książkach?

Liczę na wasze odpowiedzi!

Zapraszam również do polubienia mojego fanpejdża na facebooku, bo widzę dużo nowych twarzy i nicków!



Pozdrawiam,
Zielona Małpa