Zielona Małpa: Billy Childs Jazz Chamber Ensemble - Jazz nad Odrą

czwartek, 28 kwietnia 2016

Billy Childs Jazz Chamber Ensemble - Jazz nad Odrą

Życie lubi rzucać mi kłody pod nogi, a potem przepraszać i próbować się odwdzięczyć. Czasem nawet mu się to udaje. Wczoraj wieczorem dostałam informację, że wygrałam podwójną wejściówkę na jeden z koncertów festiwalu Jazz nad Odrą, a dokładnie na Billy Childs Jazz Ensemble z polskim kwartetem smyczkowym. Pozwólcie, że podzielę się moimi wrażeniami. Zapraszam! 
Wybierając się na koncert nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. O wykonawcy nigdy wcześniej nie słyszałam, a jazz jest muzyką dość trudną w odbiorze, więc rzadko po niego sięgam.

Poniżej wklejam jeden z utworów, których miałam okazję posłuchać na żywo. Wprawdzie jest to inna wersja, a instrumenty na żywo dają całkiem inne odczucia, ale myślę, że pomoże to nieco zrozumieć, o czym piszę.
Główny wykonawca, Billy Childs, jest utalentowanym i bardzo sympatycznym człowiekiem. Przed każdą kolejną piosenką przedstawiał krótkie historie o powstaniu lub znaczeniu utworu. Myślę, że to dobry zabieg, ponieważ pozwoliło to mi, muzyczno-interpretacyjnemu laikowi, przynajmniej pobieżnie pojąć znaczenie i wymowę piosenek.

Jazz w wykonaniu zespołu był dość spokojny, co w połączeniu z długością poszczególnych utworów (nawet do kilkunastu minut) i źle przespaną nocą, sprawiło, że niemal zasnęłam. Nie było to jednak spowodowane tym, że koncert był nudny. Instrumenty na żywo dają całkiem inne wrażenia, nie tylko słuchowe, z tego powodu docierały do mnie niewielkie wibracje, które sprawiły, że poczułam się błogo i głowa sama zaczęła ciążyć na karku. Na szczęście udało mi się nie przynieść sobie wstydu i nie zasnąć.

Uważam, że warto brać udział w tego typu wydarzeniach, jeżeli mamy na to pieniądze, albo w jakiś sposób zdobędziemy wejściówki bez większych kosztów. Nawet, jeżeli dany gatunek muzyczny nie leży w grupie naszych zainteresowań, można spróbować poszerzyć horyzonty. Z pewnością będę częściej wybierać się na takie imprezy, jeśli tylko nadarzy się okazja. Wrocław jest tegoroczną europejską stolicą kultury, więc przez kilka najbliższych miesięcy sporo będzie się działo.

Kiedy ostatnio poszerzyliście wasze horyzonty? Uważacie, że warto to robić?

Pozdrawiam,
Zielona Małpa
P.S. Poza wejściówkami wygrałam też dwa Żubry, więc życie chyba planuje coś nieźle przeskrobać...