Zielona Małpa: Randka z Bondem - W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (1969)

sobota, 2 kwietnia 2016

Randka z Bondem - W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (1969)

Jaką misję będzie miał do wykonania nasz ulubiony agent tym razem? Jak sprawdzi się w tej roli George Lazenby? Czy Bond w końcu się zakocha? Tyle pytań, a odpowiedzi poniżej. Tym razem pod lupę wzięłam W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości.


W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości

James Bond - George Lazenby
Dziewczyna Bonda - Diana Rigg (jako Tracy Di Vincenzo)
Miejsce akcji: Londyn, Szwajcaria, Portugalia
Reżyser: Peter Hunt
Rok produkcji: 1969
Broń: Walther PPK
Gadżety: urządzenie do otwierania sejfów


Stałe elementy:

Sekwencja początkowa - pojawia się w standardowym wydaniu, James Bond ukazuje się z punktu widzenia gwintowanej lufy pistoletu, strzela do przeciwnika, ekran zalewa się krwią. Muzyka została zmodyfikowana, więcej instrumentów w stosunku do oryginału.
Sekwencja przedtytułowa - Q i M rozmawiają o rozwoju technologii sprzętu szpiegowskiego i o tym, że nie potrafią namierzyć aktualnie agenta 007. Następnie w filmie przenosimy się do Bonda, którego twarz długo nie zostaje pokazana. Ratuje on kobietę na plaży przed atakiem grupy mężczyzn. W końcu widzimy też nowe oblicze Bonda.
Czołówka - utworem tytułowym jest On Her Majesty's Secret Service, napisany przez Johna Barry w wykonaniu orkiestry. Widzimy kształty kobiet i kieliszek, w którym pokazują się sceny z poprzednich filmów.

Zwroty:
  • Nazywam się Bond. James Bond. - Bond przedstawia się już w sekwencji przedtytułowej, kiedy ratuje kobietę na plaży.
  • Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane. - Bond zostaje poczęstowany ulubionym drinkiem przez bossa mafii, który w ten sposób chce pokazać mu, że sporo o nim wie.

Przedstawienie gadżetów - tym razem Q nie wręczał Bondowi żadnych gadżetów. Agent w pewnym momencie wyciąga kilka urządzeń, z którymi miał do czynienia w poprzednich częściach (co jest małą sprzecznością, bo wszystkie gadżety są do zwrotu po wykonaniu misji).
James Bond powróci w... - Diamenty są wieczne.

James Bond ratuje na plaży kobietę, która jest córką bossa syndykatu przestępczego. Ten ma informacje na temat miejsca pobytu Ernsta Stavrosa Blofelda, będącego poszukiwanym przez agenta 007 szefem Organizacji W.I.D.M.O. W zamian za te informacje chce, aby James zbliżył się do jego córki, a nawet się z nią ożenił.

James Bond zostaje zwolniony z misji poszukiwania Blofelda, ponieważ od dwóch lat nie zdobył żadnych przydanych informacji. Bond, w związku z tym, składa rezygnację. Na szczęście Moneypenny, którą prosi o przekazanie informacji do szefa, zmienia treść dokumentu i Bond otrzymuje urlop.

W tym filmie po raz pierwszy i ostatni odtwórcą głównej roli został George Lazenby. Dodatkowo wyreżyserowaniem zajął się Peter Hunt, który już wcześniej pracował nad filmami o agencie. Jakie miało to konsekwencje?

Po pierwsze, postać Bonda w tym filmie była nieco mniej zabawna. George Lazenby był wtedy modelem australijskim bez aktorskiego doświadczenia, przez co nie do końca sprawdził się w roli Bonda. W wielu scenach (szczególnie emocjonalnych) przypominał nieco drewnianego modela z przyklejonym uśmiechem, co odjęło mu realności. Jednak jak na modela, poradził sobie całkiem dobrze.

Po drugie, nie została zachowana ciągłość fabuły w stosunku do poprzednich filmów. W Żyje się tylko dwa razy Bond spotkał Blofelda i z całą pewnością oboje wiedzą, jak wygląda przeciwnik. W tym filmie Blofeld jest na początku nieświadomy, że gość w jego ośrodku nie jest tym, za kogo się podaje. 

Po trzecie, dużą wagę przyłożono do efektów, ale nie tych specjalnych, tylko wizualnych. Przede wszystkim zabawa perspektywą i zwolnionym tempem. Minusem były koszule z żabotami, które Bond nosił przez znaczną część filmu. Jak dla mnie mało atrakcyjne.


Film nie jest taki zły, jak się spodziewałam. Inna postać agenta 007 sprawia, że nie do końca wierzy się w jego tożsamość. Przede wszystkim James Bond się zakochuje i choć podrywa inne kobiety, to tym razem robi to w celu pozyskania informacji, a nie przez własne ciągoty. W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości to film o innej atmosferze niż poprzednie. Niemniej, uważam, że warto dać mu szansę.



Pozdrawiam,

Zielona Małpa