Zielona Małpa: Ubrana była w niebieską koszulkę...

środa, 8 czerwca 2016

Ubrana była w niebieską koszulkę...

W maju zeszłego roku dowiedziałam się, że w miejscowości położonej kilkanaście kilometrów od mojej rodzinnej miejscowości zaginęła dziewczyna. Po tygodniu poszukiwań policja znalazła zwłoki w przepompowni ścieków. Do dziś nie wiadomo w stu procentach, co się dokładnie stało. Znaleziono jednego człowieka, siedemnastolatka, odpowiedzialnego za jej śmierć. Bo chciał ukraść jej telefon.
Kilka miesięcy później, w wakacje, praktycznie co tydzień można było usłyszeć w radiu, czy przeczytać w gazecie albo w sieci, że zaginęła kolejna nastolatka, lub jakiś młody chłopak rozpłynął się w powietrzu. Wydaje mi się, że wakacje to bardzo newralgiczny moment w roku dla rodziców zbuntowanych nastolatków, gdyż wielu z nich postanawia opuścić dom. Pewnie po części dlatego, że latem łatwiej jest przetrwać bez porządnego schronienia.

Młodsza część czytelników kojarzy pewnie różnego rodzaju wyzwania i challenge zarówno na blogach, jak i na youtube, oraz na facebooku i innych portalach społecznościowych. Najbardziej znane to Cinnamon Challenge, które polega na zjedzeniu łyżeczki cynamonu przed kamerą (podczas połykania przyprawa podrażnia i wysusza gardło i sprawia, że osoba połykająca cynamon dusi się i krztusi), Ice Bucket Challenge, która miała na celu szerzyć świadomość na temat choroby SLA (stwardnienie zanikowe boczne) i Condom Challenge, polegającą na puszczeniu prezerwatywy napełnionej wodą nad głową aby zamknęła się w niej głowa (łatwo można się poddusić a nawet udusić).

Z jakiegoś powodu tego typu wyzwania zdobyły ogromną popularność w ciągu ostatnich trzech lat. Co ciekawsze, youtuberzy prześcigają się w wymyślaniu coraz dziwniejszych i bardziej niebezpiecznych prób. Widziałam, że ktoś rzucił innym wyzwanie polegające na surfowaniu na dachu jadącego samochodu. Czy to już nie przesada?

Ale najbardziej okrutnym wyzwaniem, o jakim się dowiedziałam, jest Game of 72. I nie chodzi tu wcale o okrucieństwo bólu, albo nieprzyjemności, przez które przejść musi osoba, która się tego wyzwania podejmuje, ale o okrucieństwo, jakie osoba taka wyrządza swoim rodzicom, bądź opiekunom. A polega to na tym, aby na trzy dni zniknąć z domu i nie dać się odnaleźć. Na 72 godziny. Wolę nie myśleć o strachu, jaki w takiej sytuacji muszą czuć rodzice. Dodatkowo angażuje się zazwyczaj policję, co może przynieść wiele nieprzyjemności osobom nie zamieszanym w zniknięcie. Poza tym dzieciaki narażają się na niebezpieczeństwo. Nie znalazłam żadnej informacji na temat dokładniejszych warunków, które trzeba spełnić, po prostu trzeba zniknąć.

Najgorsza sytuacja przy zaginięciu dziecka, to taka, jak ta opisana w pierwszym akapicie - dziecko nigdy nie wraca do domu. W najlepszym przypadku zniknięcie okazuje się wynikiem zakładu nastolatków. A jest jeszcze cała masa opcji pomiędzy. 

A czy Wy spotkaliście się kiedyś z jakimiś wyzwaniami, o których "szkoda gadać"? Czy uważacie, że wspomniane przeze mnie wyzwania są głupie? A może wcale takie nie są?

Pozdrawiam,
Zielona Małpa

Zachęcam do polubienia strony na facebooku. Link po lewej stronie ekranu.