Zielona Małpa: Jeffery Deaver - Kolekcjoner kości (książka a film)

piątek, 29 lipca 2016

Jeffery Deaver - Kolekcjoner kości (książka a film)

Znacie to uczucie, gdy uwielbiacie jakiś film, a po jakimś czasie zakochujecie się w książce, na podstawie której powstał? Taką sytuację miałam ostatnio z powieścią i filmem o tytule Kolekcjoner kości.

KSIĄŻKA

Powieść Kolekcjoner kości została napisana przez Jeffery'a Deavera i wydana w 1997 roku.
Lincoln Rhyme to jeden z najwybitniejszych kryminalistyków na świecie. Od czasu tragicznego wypadku jest sparaliżowany od szyi w dół. Przykuty do łóżka planuje samobójstwo, gdy od swojego dawnego partnera z policji otrzymuje propozycję, której nie może odrzucić...
Kolekcjoner Kości - morderca i porywacz mający obsesję na punkcie starego Nowego Jorku - zostawia wskazówki, które tylko Lincoln Rhyme może odszyfrować. W wyznaczonym czasie, dzielącym od śmierci kolejne ofiary, Lincoln Rhyme i Amelia Sachs - policjantka, która jest jego rękami i nogami - starają się znaleźć miejsca ukrycia porwanych, korzystając ze wskazówek podrzuconych przez Kolekcjonera Kości.
Powoli kryminalistyk zawęża krąg poszukiwań wokół porywacza. Jednak okazuje się, że Kolekcjoner Kości ma swoje plany i zaciska pętlę wokół Lincolna Rhyme'a... Źródło: lubimyczytac
Powieść bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, choć miałam co do niej pewne oczekiwania. Specjalnie nie oglądałam wcześniej filmu, żeby nie mieszać sobie niepotrzebnie w głowie. Niestety, po kilku latach, odkąd widziałam film po raz ostatni, wciąż pamiętałam, kim był morderca. Całe szczęście, że przynajmniej zapomniałam o motywie.

Postać Lincolna zafascynowała mnie już kilka lat temu, ale to właśnie książka dała mi wgląd wgłąb postaci. Okazuje się bowiem, że jest to człowiek chcący zrezygnować z dalszych starań, lecz wciąż jest otwarty na pojawienie się powodu do życia. Jego siła wewnętrzna jest w książce bardzo mocno zaznaczona. Z opisów jego przemyśleń można sporo wywnioskować o jego historii.

Amelia Sachs to kobieta nieco pokrzywdzona przez życie. Straciła ojca i dziadka, a matka pragnęła dla niej kariery modelki. Choroba nie pozwoliła Amelii spełnić marzeń matki. Kobieta została więc policjantem i właśnie miała przed sobą ostatni dzień na służbie na ulicy. Zgodnie z jej życzeniem, miała zostać przeniesiona do mniej wyczerpującego oddziału. Jednak przez znalezisko na torach i to jej się nie udało.

I mamy mordercę, który nie jest zdrowy psychicznie. Kto o zdrowych zmysłach bawiłby się w ten sposób ze sparaliżowanym mężczyzną? Jego motyw tkwi zagrzebany głęboko w przeszłości.

Dla chemika książka ta była niemalże kopalnią wiedzy. Lincoln, wraz z ekipą, korzystał z wielu metod badawczych, które sama miałam okazję w jakiejś prostszej postaci wypróbować na studiach. Oczywiście cały proces analizy danych wyjściowych był w książce mocno uproszczony, ale i tak miło było znaleźć w literaturze te same skróty, co w notatkach.

Książkę czyta się szybko i z zapartym tchem. Szczególnie, jeśli bardzo lubimy motyw seryjnego mordercy i wskazówek.

FILM

 Film Kolekcjoner Kości miał swoją premierę w 1999 roku.
Źródło: wikipedia
Cztery lata temu nowojorski detektyw Lincoln Rhyme (Denzel Washington) był jednym z najlepszych kryminologów w kraju. Wydał kilka książek, które stały się bestsellerami. Uległ jednak wypadkowi a obrażenia, jakich doznał, okazały się fatalne w skutkach: Lincoln jest sparaliżowany od szyi w dół i może poruszać tylko palcem jednej ręki. Zrezygnowany i na zawsze przykuty do łóżka myśli o samobójstwie, dopóki niezwykła sprawa nie przywraca mu wiary w siebie. Jego były partner, detektyw Paulie Sellitto prosi go bowiem, by pomógł mu odszukać multimilionera, który wraz z żoną zaginął w tajemniczych okolicznościach... Źródło: Filmweb
Główną zaletą tego filmu jest klimat. Wspaniale oddano nowojorskie ulice, o których rzadko się mówi, stare zniszczone budynki i niebezpieczeństwo czające się za każdym rogiem.

Bohaterowie różnili się nieco od tych książkowych. Lincoln był tu bardziej otwartym i pozytywnym człowiekiem. Zdecydowanie nie udało się oddać wewnętrznych rozterek sparaliżowanego mężczyzny i z tego powodu film, choć dobry bez podkładki w postaci książki, sporo traci.  Denzel jednak mimo wszystko znakomicie poradził sobie w tej roli. Z informacji, które znalazłam, konsultował się m.in. z Christopherem Reeve, który znany jest z roli Supermana i kilkanaście lat był niemal całkowicie sparaliżowany po upadku z konia.

Brak choroby głównej bohaterki bardzo rzucił mi się w oczy. Nie wnosi ona nic do fabuły, ale jej brak dość mocno spłyca postać Amelii Donaghy (nie Sachs, jak w powieści). Angelina Jolie w tej roli była dobrym wyborem.

Wydaje mi się, że na potrzeby filmu został stworzony nowy drugoplanowy bohater, a konkretnie detektyw Eddie Ortiz. Typowy głośny latynos, który w zabawny sposób komentuje otoczenie i dodaje filmowi nutkę humoru.


W filmie pominięto część ofiar, część ofiar nie odpowiadała opisom z książki a kilka wątków z życia głównych bohaterów została zmodyfikowana. Przede wszystkim chyba każdy bohater nazywał się inaczej niż w oryginale poza Lincolnem. Nie za bardzo wiem, co kierowało twórcami przy zmianie nazwisk. Również miejsca zbrodni wyobrażałam sobie trochę inaczej. Ale tu akurat zostałam pozytywnie zaskoczona, ponieważ mrok panujący w pomieszczeniach dodał całości specyficznego uroku.

Film nie jest najwyższych lotów, ale mimo wszystko jest to ciekawa perełka wśród kryminałów. Sporo można zarzucić kamerzystom w scenach kręconych w mieszkaniu Lincolna, ale przy dość dobrej grze aktorskiej nawet to nie może skreślić filmu.


Książka, jak to zazwyczaj bywa, okazała się lepsza niż film. Adaptacja nie była tragiczna, ale brakowało w niej sporo elementów tłumaczących historię bohaterów i ich drogę do obecnego stanu ducha. Myślę, że jest to dobry film na wieczór, szczególnie dla miłośników seryjnych i inteligentnych morderców.