Zielona Małpa: Hollywoodland (2006)

sobota, 6 sierpnia 2016

Hollywoodland (2006)

Morderstwo czy samobójstwo? Pewne zagadki nigdy nie zostają wyjaśnione i intrygują ludzi przez lata, dziesięciolecia a nawet stulecia. Szczególnym przypadkiem są tajemnice znanych postaci, szczególnie tych z samego serca Hollywood. Taką tajemnicą owiana jest śmierć George'a Reevesa, który zasłynął z roli Supermena w serialu Adventures of Superman i innych produkcjach związanych z tym bohaterem.


Hollywoodland


Rok produkcji: 2006
Reżyser: Allen Coulter
Produkcja: USA
Scenariusz: Paul Bernbaum
Muzyka: Marcelo Zarvos
W rolach głównych: Adrien Brody (Louis Simo), Diane Lane (Toni Mannix), Ben Affleck (George Reeves), Bob Hoskins (Eddie Mannix), Robin Tunney (Leonore Lemmon)

Hollywood tym razem sięgnęło po historię rodem z Hollywoodland (wcześniejsza nazwa tej części Los Angeles). Gwiazda - George Reeves - zostaje znaleziony martwy z dziurą po kuli w głowie. W świat idzie informacja, że Superman popełnił samobójstwo. Prywatny detektyw przyjmuje zlecenie na odnalezienie prawdziwej przyczyny jego śmierci.

Allen Coulter, reżyser filmu, przed Hollywoodland zajmował się głównie serialami. Wiecie jaka jest wspólna cecha większości pierwszych odcinków? Są przeraźliwie nudne. Twórcy próbują przekazać jak najwięcej ważnych informacji o bohaterach i ich otoczeniu. Ta atmosfera pierwszego odcinka częściowo towarzyszy nam przez większość filmu. Można to traktować jako plus, bądź jako minus. Jeśli ktoś oczekuje spokojnego kryminału, z pewnością nie może przejść obok tego dzieła obojętnie, natomiast miłośnicy szybkiej akcji nie znajdą tu nic ciekawego.

Plakat filmowy przedstawia trójkę głównych bohaterów. Kolorystyka idealnie kojarzy się z nastrojem w filmie - nieco ponurym i wolnym. Za tło posłużyły gazety, które symbolizują media, grające sporą rolę w filmie. A samotnie spacerujący Superman to zapowiedź walki aktora ze sławą.


Film jest dwuwątkowy. Jeden wątek skupia się na postaci detektywa i śledztwie, natomiast drugi to przebłyski z przeszłości aktora. Ten sposób przedstawienia postaci często dobrze się sprawdza, tak jest i tutaj. Poznajemy świat Hollywoodland na dwóch płaszczyznach - od podszewki i z punktu widzenia osoby nie związanej z tym środowiskiem.

Jedną z głównych ról gra Adrien Brody. Należy on do grupy kilku aktorów, których trudno mi znieść na ekranie. Tym razem pokazał jednak lepszą stronę aktorskiej sztuki i byłam wytrzymać jego postać bez większych "ale".

Każdy chyba oglądał kiedyś jakiś serial. Seriale mają głównych bohaterów, do których się przyzwyczajamy i zawsze w aktorach odtwarzających te role będziemy choć trochę widzieć postaci, które grali w odcinkach. Ten problem zauważyłam tu na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, oglądałam kiedyś Mentalistę, w którym Robin Tunney gra główną rolę u boku Simona Bakera. W tym filmie wciela się w postać Leonore Lemmon, a ja wciąż widzę ją jako Teresę Lisbon.


Druga płaszczyzna tego problemu leży w postaci George'a Reeves'a, który przez rolę Supermana był zawsze kojarzony właśnie z nim. Dlatego trudno było mu później dalej zajmować się aktorstwem w Hollywood.

Na uwagę zasługuje tu wyjątkowo dobrze dopasowana muzyka. Jest tak subtelna, że niema niedostrzegalna, a jednak widz ma świadomość jej istnienia. Dzięki niej film zyskał specyficzny klimat cofający nas o kilkadziesiąt lat wstecz. 

Film w dość małym stopniu skupia się na śledztwie. Śmierć aktora jest wymówką, aby pokazać realia ówczesnego Hollywoodland. Coulter pokazał zarówno piękną, jak i pełną skaz stronę Hollywood. Już wtedy media miały spory wpływ na społeczeństwo, a aktorzy próbowali dostać się na wielkie ekrany wszelkimi metodami. Choć po filmie spodziewałam się raczej typowego kryminału, to z zaciekawieniem obejrzałam go do końca. 

Oglądaliście Hollywoodland? A może udało mi się kogoś na to namówić? Jeśli znacie podobne filmy, podzielcie się tytułami.