Zielona Małpa: CSI - czy jest realne?

poniedziałek, 17 października 2016

CSI - czy jest realne?

Od podstawówki jestem ogromną fanką seriali kryminalnych, takich jak CSI: Las Vegas, CSI: Miami i CSI: Nowy York. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat badań, jakie wykonywano we wspomnianych serialach.


Studiując na wydziale chemicznym miałam dużo zajęć laboratoryjnych. Pamiętam, jak strasznie się bałam, że stłukę delikatne szkło albo pomylę odczynniki, jak uczniowie w amerykańskich filmach, i wszystko wybuchnie. Pamiętam, jak pierwszy raz założyłam biały fartuch i okulary ochronne i bardzo nieśmiało podchodziłam do każdych zajęć. Każdy jakoś zaczyna.

Z czasem nabrałam trochę doświadczenia, zarówno z odczynnikami, jak i z urządzeniami, które zdominowały w dużym stopniu te zajęcia.

Moje studia były mimo wszystko dość mało chemiczne. Duży nacisk kładziono na zjawiska z dziedziny chemii fizycznej, która w dużym stopniu składa się z opisu zjawisk zachodzących na poziomie pojedynczych cząsteczek. Wiele zajęć dotyczyło też przetwórstwa tworzyw polimerowych, bądź badania właściwości metali i ich stopów.

Nie będę wypowiadać się na temat części prawnej serialu, bo absolutnie się na tym nie znam. Szczególnie, że jest to serial amerykański, więc prawo różni się w zależności od stanu, w jakim dzieje się akcja.

Jeśli chodzi o seriale kryminalne, typu CSI, to wyrosły one jak grzyby po deszczu na początku naszego wieku. Myślę, że spowodowane to było trzema głównymi czynnikami.

1. Dużo seriali akcji i kryminalnych w latach 90.
Seriale i filmy kryminalne produkowane były praktycznie od początku znanej kinematografii. Już w 1901 roku powstała Historia pewnej zbrodni uważana za pierwszy film w tym gatunku. Z resztą, popularność Sherlocka Holmesa, Panny Marple, czy Herculesa Poirot pewnie równie mocno przyczyniła się do zainteresowania ludzi tą tematyką. Powieści i opowiadania kryminalne zawsze cieszyły się popularnością. Ludziom jednak zawsze mało, mało krwi, mało morderstw, mało badań, mało wszystkiego.

2. Gwałtowny rozwój technologii w latach 90.
Rozwój techniki w latach 80. i 90. kojarzy nam się często z komputerami w domach i coraz mniejszymi telefonami komórkowymi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że równie duży rozwój, o ile nie większy dotyczył urządzeń laboratoryjnych, maszyn badawczych, a nawet metod badawczych. Dzięki temu identyfikacja związków chemicznych stała się łatwiejsza, przeszukiwanie baz danych szybsze, a urządzenia bardziej skomplikowane w budowie, jednak często łatwiejsze w obsłudze i bardziej dokładne.

3. Skuteczne badania genomu ludzkiego prowadzone w latach 90.
Trzecim, chyba głównym powodem, dla którego postał serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, było zbadanie genomu ludzkiego, często zwanego DNA. Dzięki temu stała się możliwa identyfikacja człowieka na podstawie jego krwi, a potem również nasienia, śliny, pozostałości naskórka czy nawet cebulki włosa. To przyczyniło się do zwiększenia ilości rozwiązanych zagadek kryminalnych, również tych z przeszłości, gdyż kiedyś dało się określić chyba tylko grupę krwi.

Serial CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas połączył elementy tradycyjnego śledztwa, dedukcji oraz badania miejsca zbrodni i ciała denata za pomocą metod naukowych z wykorzystaniem najnowszych technologii.

Na studiach poznałam bardzo dużo różnych metod badawczych. Zawsze łączyła je jedna cecha, która ma największe znaczenie w większości badań i zleceń w dzisiejszym świecie, a jest to cena. I choć w dążeniu do poznania prawdy pieniądze nie powinny grać żadnej roli, w rzeczywistości wszędzie mamy do czynienia z cięciami budżetowymi. Myślę, że prawdziwe laboratoria mają urządzenia, które są im absolutnie potrzebne, a to, czego nie potrafią zrobić sami, zlecają innym za opłatą. Laboratorium policji w Stanach jest natomiast wyposażone we wszystko, czego akurat potrzebują i szczerze mówiąc, to jest najbardziej nierealne z wszystkich aspektów, bo kogo stać na utrzymanie i serwis tylu drogich sprzętów?

Większość badań, jakie zauważyłam w serialach, głównie jednak te chemiczne i biologiczne, jest w jakimś stopniu realna. Na przykład badania absorpcji lub fluorescencji promieniowania są rzeczywiście stosowane w większości laboratoriów. Próbkę naświetla się światłem o różnej długości fali (różnym kolorze) i mierzy się światło zaabsorbowane (czyli takie, które "znika"), światło rozproszone, bądź światło wyemitowane (czyli wytworzone przez próbkę). 

Wielokrotnie w CSI widziałam widma otrzymane w wyniku badań spektroskopowych w podczerwieni. Same widma wydawały się rzeczywiste, ale to, co mnie zawsze bawi, to nadrukowany na widmie wzór strukturalny związku chemicznego. Cała zabawa z widmami polega bowiem na ich interpretacji. Trzeba przeanalizować każdy zakres długości fal, kształt widma i odnieść się jeszcze do innych wyników badań. Dopiero wtedy możliwe jest zidentyfikowanie związku. Komputer może co najwyżej porównać zbadane widmo z bazą i "wypluć" kilka najbardziej podobnych. Wynik pomiaru bowiem często nieco różni się od wzorca. Inaczej wygląda to w przypadku czystego związku, a inaczej w mieszaninie. Do identyfikacji tego pierwszego można skorzystać z bazy, ale już w przypadku mieszaniny o wyjątkowym składzie wzorzec nie będzie istniał.

Znacznie bardziej nierealne niż badania chemiczne są operacje dokonywane na wyjątkowo niewyraźnych zdjęciach. Przybliżenie, wyostrzenie, zmiana kontrastu, kolejne sto przybliżeń i mamy wyraźny obraz mrówki z kosmosu. Ale co ja się znam!

Jak widać, część laboratoryjna rzeczywiście pokrywa się z realnymi możliwościami. Skondensowanie wszystkich metod badawczych w jednym miejscu to najmniej realne okoliczności w serialach. W rzeczywistości duże laboratoria są nieopłacalne, a badania często zleca się mniejszym jednostkom. Mimo to, CSI to wciąż jedna z moich ulubionych serii kryminalnych. W końcu filmy bywają podkoloryzowane i właśnie to często stanowi ich urok. Dlatego idę oglądać następny odcinek.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa