Zielona Małpa: stycznia 2017

środa, 25 stycznia 2017

Douglas Preston, Lincoln Child - Gabinet osobliwości

książka róża słoczycze
Lubię sięgać po książki, które nic mi nie mówią. Nie znam autora, nie wiem, czego się spodziewać i czy książka spodoba mi się chociaż w połowie. Tabula rasa. Ostatnio, przeglądając półkę z kryminałami i sensacją w bibliotece, mój wzrok przykuło kilka książek, dość sporych rozmiarów napisanych przez tych samych dwóch autorów. Nie mogąc zweryfikować, która z książek jest pierwsza w kolejności i czy to w ogóle jest seria, sięgnęłam po Gabinet osobliwości.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Kulturalne podsumowanie grudnia

Grudniowe długie wieczory sprzyjają spędzaniu czasu na oglądaniu filmów, czytaniu książek i graniu w planszówki. Dlatego poddałam się wewnętrznym pragnieniom i, gdy tylko znalazłam czas, zabierałam się za ukulturalnianie się. Przed wami grudniowe kulturalne podsumowanie.
zima drzewa galezie snieg winter braches snow

wtorek, 17 stycznia 2017

Siódme wtajemniczenie, czyli ile kryje powieść dla młodzieży?

Wyobraź sobie, że jesteś ostatnią osobą w otoczeniu, która nie należy do jednej z dwóch grup walczących o pałkę pierwszeństwa. Z każdej strony czujesz presję, żeby dołączyć, ale wewnętrzny głos każe ci nie mieszać się w te interesy. Co robisz?

recenzja książka zielona małpa młodzieżowa przygoda

środa, 4 stycznia 2017

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu - czyli powrót do przeszłości

recenzja książki anny lange
Kiedy na początku grudnia sięgałam po Clovisa LaFaya. Magiczne akta Scotland Yardu, nie spodziewałam się, że zostanę przez tę powieść wielokrotnie zaskoczona. Chodziła mi po głowie od kilku miesięcy, jednak wciąż nie było albo czasu albo możliwości, żeby ją przeczytać. Aż w końcu nadeszła chwila, abym i ja, po wielu latach, wróciła do wiktoriańskiego Londynu.

niedziela, 1 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016 - czyli dodawanie i odejmowanie

Rok 2016 był chyba najdziwniejszym rokiem, jaki przyszło mi przeżyć. Stało się tyle dobrego i tyle złego, że nawet po wnikliwej analizie nie jestem w stanie stwierdzić. czy wyszłam na plusie, czy na minusie. 

Jedno wiem, wiele się w tym roku nauczyłam, nawet, jeśli niektóre lekcje opłacone były łzami, rozluźnieniem więzi albo zerwaniem znajomości. Bo nie sztuką jest przeżyć taki rok, ale sztuką jest jest wynieść z niego bagaż doświadczeń do wykorzystania w przyszłości. A poza tym nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejne 365 dni.

Jeszcze nie wiem, w jaki sposób napiszę ten tekst. Nie mam żadnej wizji. Dajcie się nim zaskoczyć, tak jak ja!