Zielona Małpa: Pan Samochodzik, czyli moja miłość z dziecięcych lat

czwartek, 2 marca 2017

Pan Samochodzik, czyli moja miłość z dziecięcych lat

Ostatnio cierpię na potrzebę czytania książek z dzieciństwa i oglądania podobnych filmów i seriali. Lubię nawet ostatnio wrócić do muzyki, której unikałam kiedyś jak ognia, a dziś wywołuje we mnie pełno wspomnień. Moje życie jest ostatnio po prostu pełne dylematów i może zaczyna do mnie docierać, że czasu nie zatrzymam, a tym bardziej nie cofnę.
pan samochodzik wyspa zloczyncow ksiazka recenzja zielona malpa
Moje pierwsze spotkanie z panem Tomaszem miało miejsce jeszcze w podstawówce. Zobaczyłam go wtedy na ekranie telewizora kineskopowego i, choć film był kiepskiej jakości, wciągnęłam się w niewiarygodną praską przygodę głównego bohatera. To, co wyróżniało nieco owianego tajemnicą pana Tomasza, był jego przedziwny samo... wehikuł (bynajmniej nie czasu). Dziś nie pamiętam już dokładnie, jak wyglądała filmowa wersja tego auta. Z pewnością było ono wyjątkowo brzydkie. Taki żywot pamięci.

Cała ta dziwna historia, która sprawiła, że zakochałam się w Pradze, zmusiła mnie do przeczytania książki o Panu Samochodziku. I wtedy przepadłam na dobre.

Pierwszym tomem opowiadającym o przygodach pana Tomasza jest Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców. Tak w każdym razie podaje Wikipedia, choć będąc ostatnio w bibliotece, zauważyłam jakąś inną numerację tomów. Trudny żywot miłośnika Nienackiego. W tej części poznajemy głównego bohatera, oraz kilku harcerzy, którzy w tej serii jeszcze się pojawią. Dowiadujemy się także, w jaki sposób pan Tomasz stał się właścicielem tego cudownie okropnego, ale też cudownie cudownego pojazdu, któremu zawdzięcza swoją wdzięczną ksywę - Pan Samochodzik.

Pan Tomasz, po tym, jak już wehikuł znalazł się w jego posiadaniu, zostaje wysłany do Antoninowa, czyli małego miasteczka. Ponieważ jest on kustoszem, który ma skłonności do rozwiązywania zagadek i tajemnic, często dostaje zlecenia, aby odnaleźć pewne zaginione artefakty. Tym razem jego celem są zbiory muzealne pewnego dziedzica. Pan Tomasz, nie chcąc się ujawniać, udaje, że jest tam na wakacjach i chce po prostu odpocząć w namiocie, a w rzeczywistości obserwuje poczynania grupy antropologicznej i prowadzi własne śledztwo.

Książka jest pełna przygód, zagadek i historii. W każdym tomie przybliżone czytelnikowi zostają jakieś elementy przeszłości. Zazwyczaj są to pełne pasji wypowiedzi samego Pana Samochodzika, ale w tej wyjątkowo studentki antropologii. Niezwykle się ucieszyłam, kiedy w tych rozważaniach pojawiły się małpy i pramałpy - jak na Zieloną Małpę przystało.

Uwielbiam kreacje Zbigniewa Nienackiego - doskonale budowane napięcie i wspaniale skonstruowane postaci. A wszystko to w klimatycznym otoczeniu. Czytając ostatnio Pana Samochodzika i Wyspę Złoczyńców doceniłam to samo, co niemal 15 lat temu. Dlatego, jeśli ktoś potrzebuje się oderwać od rzeczywistości i pragnie na kartkach powieści przeżyć wspaniałą przygodę przeplataną ciekawą historią, warto wziąć pod uwagę serię o Panu Samochodziku. Tym bardziej, że to opowieść na 12 (i więcej - bo po śmierci Nienackiego seria jest kontynuowana przez innych pisarzy) tomów. I sięgnąć można po dowolny.

Jeśli macie podobnych ulubieńców z dzieciństwa - koniecznie się nimi podzielcie. Trochę sentymentu nie zaszkodzi.