Zielona Małpa: Timeless, czyli namieszajmy trochę w historii

poniedziałek, 20 marca 2017

Timeless, czyli namieszajmy trochę w historii

Kilka miesięcy temu, podczas przeglądania zapowiedzi seriali na jesień, moją uwagę zwróciły głównie dwie pozycje: Timeless i Westworld, który ostatecznie nie zwalił mnie z nóg. O Westworld słyszał chyba każdy, nawet go zaczęłam oglądać z ciekawości, natomiast o Timeless poza tym jednym wpisem na jakimś blogu (zabijcie, ale nie pamiętam, na czyim - już wiem, był to blog Okiem Fana). Mój mały wewnętrzny geek uznał, że podróże w czasie to doskonały motyw w serialu... i dlatego włączyłam pierwszy odcinek kilka miesięcy później.

Fabuła

W Stanach Zjednoczonych działa firma, która skonstruowała wehikuł czasu. Pewnego dnia profesor historii - Lucy Preston (Abigail Spencer) oraz żołnierz - Wyatt Logan (Matt Latner) zostają wezwani, aby dołączyć do naukowca (pilota wehikułu) Rufusa Carlina (Malcolm Barrett) i na przestrzeni historii ścigać człowieka, który włamał się do firmy i podwędził jeden z wehikułów wraz z pilotem. Oczywiście porywacz Garcia Flynn miesza trochę w historii i celem "czasowego trio" jest powstrzymanie go przed dalszymi działaniami, sprowadzenie go do teraźniejszości i przede wszystkim odzyskanie maszyny.
Do tego momentu fabuła wydaje się nieco nudnawa, może trochę sztampowa, oklepana, w ogóle nie innowacyjna i z tym muszę się zgodzić. Jednak w tle pojawiają się wątki związane z mieszaniem w przeszłości oraz jakaś tajemnicza organizacja, która prawdopodobnie macza w tym wszystkim palce. Już w pierwszym odcinku siostra głównej bohaterki przestaje istnieć, co sprawia, że Lucy sporo dowiaduje się o sobie i swoim pochodzeniu.

Bohaterowie

Mamy tu trójkę głównych bohaterów. Kobietę i dwóch mężczyzn. Jeden z mężczyzn jest czarnoskóry, co w czasie podróży w czasie do przeszłości, kiedy to przedstawiciele tej rasy nie mieli jeszcze praw, a nawet wykorzystywani byli jako niewolnicy, prowadziło do różnych niekomfortowych sytuacji. Mimo wszystko zbyt mało niekomfortowych, jak na ówczesne warunki.
Jeśli mamy kobietę i mężczyznę, to musi być też jakiś wątek miłosny i takiego tu też nie zabrakło. Aczkolwiek nie jest on w żadnym stopniu dominujący i uważam, że akurat z tymi aktorami sprawdza się on całkiem dobrze (biorąc też pod uwagę historię serialowych bohaterów).
Oczywiście mamy tu też bohaterów złych, a właściwie nie do końca dobrych. Sztuczką jest odgadnięcie motywów Flynna i zrozumienie, dlaczego tak bardzo zależy mu na zmianie niektórych fragmentów historii. Zdecydowanie nie jest on bohaterem czarno-białym.
W Timeless występuje też bohater zbiorowy w postaci organizacji Rittenhouse. Nie będę zdradzać zbyt wiele, aby nie psuć nikomu zabawy z potencjalnego oglądania serialu. Nie do końca zrozumiałam cel tej grupy, więc mam nadzieję, że powstanie kolejny sezon i będzie okazja, aby rozszerzyć ten wątek.

Podróże w czasie

Jak to na serial o podróżach w czasie przystało, w świecie Timeless istnieją pewne zasady regulujące, co jest możliwe, a co nie. Można cofnąć się w czasie tylko w takie momenty, kiedy się nie istnieje. Czyli, mówiąc inaczej, nie można być w danej chwili w dwóch egzemplarzach. To jest o tyle istotne, że utrudnia Wyattowi naprawić pewne wydarzenie, które miało miejsce już za jego życia.
Rzucił mi się w oczy brak konsekwencji. Raz zmiana historii zmiotła z powierzchni Ziemi siostrę głównej bohaterki, a innym razem znacznie większa zmiana nie miała praktycznie żadnego wpływu na teraźniejszość.
Momenty w czasie i miejsca, w jakie cofali się bohaterowie, zawsze były tak dobrane, aby spotkali oni jakąś znaną postać historyczną. I właśnie te realne osoby dodały wizytom w przeszłości smaczku. Szczególnie doceniłam pojawienie się Iana Fleminga, autora książek o ulubionych agencie wszystkich kobiet - Jamesie Bondzie.


Ogólna ocena

Serial Timeless nie jest niczym nowym i innowacyjnym. Został nagrany w starym stylu, który powoli odchodzi w zapomnienie, czyli według konwencji story of the week, gdzie każdy odcinek jest odrębną historią, a tło i główni bohaterowie są elementem łączącymi te pojedyncze elementy w całość. Dziesięć lat temu prawdopodobnie odbiłby się większym echem w telewizji.
Mimo wszystko, Timeless to serial na przyzwoitym poziomie. Zadbano o stroje, aktorów i scenografię. Również wątek tajemniczej organizacji, przewijający się w odcinkach, sprawia, że ogólna ocena skacze nieco w górę. Nie jest to serial, który koniecznie trzeba obejrzeć, ale jeśli szukacie czegoś, co możecie przerwać w dowolnym momencie i po prostu biernie oglądać, może się wam spodobać. A ostatnie minuty finału zdołały mnie tak zaskoczyć, że rąbnęłam się z pełnym impetem w piętę (krzesłem).