Zielona Małpa: Blog Conference Poznań, czyli Małpa znów wyszła do ludzi

poniedziałek, 29 maja 2017

Blog Conference Poznań, czyli Małpa znów wyszła do ludzi

Lubię być częścią czegoś większego i lubię też masy ludzi przez maksymalnie 3 dni. Męczą mnie one, ale też ładują i poprawiają ogólne samopoczucie. Przede wszystkim jednak pozwalają w pełni odciąć się od rzeczywistości, która czasem bywa nieciekawa. Dlatego wybrałam się w tym roku po raz pierwszy na Blog Conference Poznań, gdzie nie tylko zdobyłam trochę wiedzy i motywacji, ale także poznałam sporo naprawdę świetnych blogerów!


W zeszłym roku byłam już na blogerskim spotkaniu, które odbywało się w moim Wrocławiu i pisałam o moich wrażeniach. Cieszę się, że stosunkowo mały WroBlog okazał się moim pierwszym wyjściem do innych blogerów, bo pozwolił mi na pewne przejście do tegorocznego dużego Blog Conference Poznań.

Post udostępniony przez Patrycja Norek (@zielona_malpa)

Najgorszym momentem konferencji było z całą pewnością i bez żadnych wątpliwości wstanie rano na pociąg o 06:08. Nie ma nic gorszego niż nie wysypianie się przez dwa tygodnie, a potem zostanie zmuszonym do wstania o 04:40 w sobotę. Serio.

PRELEKCJE

Jak to na blogerkę przystało, wzięłam udział w kilku ciekawych prelekcjach. Pierwszy dzień pod tym względem był średni. Tak naprawdę poszłam tylko na dwie pierwsze prelekcje, gdzie na temat budowania biznesu mówiła Ola Budzyńska, a Katarzyna Czajka zapewniała, że warto być przyzwoitym blogerem. Resztę dnia spędziłam na ganianiu po warsztatach i panelach.

Drugi dzień pod tym względem okazał się ilościowo wcale nie dużo lepszy, ale z pewnością bardziej przemawiający. Konrad Jurecki i Typowa K, jako pierwsi w niedzielę (po afterparty), próbowali wyjaśnić, czym są lajki i dlaczego nie mają one realnej wartości. A prawie na koniec Tomek Tomczyk udowodnił, że wszyscy się mylą i tak naprawdę to sprawia, że w jakiś sposób się rozwijamy. Jako ostatni na scenie wystąpił rolnik Andrzej Tucholski, którego prelekcja poruszyła mnie najbardziej z wszystkich. Dała mi sporo motywacji i uderzyła w odpowiedni punkt mojej obecnej sytuacji.

Post udostępniony przez Patrycja Norek (@zielona_malpa)

WARSZTATY

Z warsztatami miałam jeden zasadniczy problem - zapisy. Zależało mi na jednych, na które niestety nie zdążyłam się zapisać i do czwartku przed Blog Conference Poznań plułam sobie w twarz, że nie doczytałam, o której godzinie będą. Chodziło mi o warsztaty u Matta Olecha, którego w końcu chciałam poznać osobiście. Na szczęście udało mi się zapisać jeszcze na sam koniec, kiedy to zwolniło się kilka miejsc. I tu muszę się pochwalić, że najszybciej odpowiadałam na pytania w quizie, który Matt zrobił na końcu. Nic nie wygrałam, bo to Poznań.

Na pozostałe warsztaty wcisnęłam się bokiem, bo odbywały się drugiego dnia, kiedy to na kacu nie każdy na nie dotarł. Zaraz po prelekcji u Konrada i Typowej K o wartości lajków na Facebooku dowiedziałam się, jak można zwiększyć zaangażowanie na tej właśnie platformie od Kamila Nowaka. Czy zastosuję? Czy mi się realnie uda? Kto wie! Z ogromną nadzieją poszłam także na warsztaty z praw autorskich, które mimo jakiejś podstawowej wiedzy, stanowią dla mnie ciągle czarną magię. I tu nieco się zawiodłam, ale nie przez prowadzącego Wojciecha Wawrzaka, ale przez kompletne zejście z tematu spowodowane pytaniami od blogerów. 

PANELE

Kolejnym rodzajem wystąpień na Blog Conference Poznań były panele dyskusyjne. Udało mi się dotrzeć na trzy (i pół - jeśli wliczyć w to dyskusję o lajkach). W planie zostało to nazwane warsztatem, ale zdecydowanie muszę uznać to za panel - Jak zarabiać na blogu? Właściwie niewiele nowego się dowiedziałam, ale uporządkowałam moją wiedzę na ten temat. Pierwszego dnia dyskusja dotyczyła także influencosfery (swoją drogą - nazwa przeokropna!). Niestety większość panelu zajął quiz na temat blogów i YouTube'a sponsorowany przez LIDL, więc samej dyskusji było za mało.

A drugiego dnia wzięłam udział w panelu dotyczącym marki obok bloga, czyli tego, co w zasadzie interesuje mnie najmniej, bo nie mam planów na zarabianie w taki sposób. Mimo wszystko, fajnie było posłuchać, jak wygląda to z perspektywy osób, które sporo w tej dziedzinie osiągnęły.

Post udostępniony przez Patrycja Norek (@zielona_malpa)

LUDZIE

Wszystkie te panele, warsztaty i prelekcje nie miały jednak tak dużego znaczenia, jak blogerzy, którzy po raz kolejny okazali się po prostu ludźmi. Dziękuję wszystkim za rozmowy, bo to one z wszystkiego, czego doświadczyłam, mają dla mnie największą wartość. Poznałam osobiście kilka osób, które mnie kojarzą, co chyba najbardziej mnie podbudowało i dało wrażenie, że może Zielona Małpa ma sens.

Bardzo spodobało mi się to, że spokojnie można pogadać z każdym o rzeczach nie tylko związanych z tematyką ich blogów. W końcu każdy z nas ma jakąś wiedzę i opinię w wielu dziedzinach. To, czego się obawiałam, to właśnie brak wspólnego języka z innymi. Ale finalnie język znalazłam (nawet we własnej gębie, co akurat u mnie nie jest takie oczywiste).

CO WYNIOSŁAM?

Przede wszystkim ogromną motywację, z którą ostatnio u mnie generalnie krucho. Nie będę robić sobie miesięcznej przerwy, którą planowałam przez moją pracę magisterską. Po prostu będzie mnie trochę mniej (a w sumie - jeszcze mniej), ale będę. Bo blogowanie przede wszystkim sprawia mi przyjemność. Narodziło się też kilka myśli i planów. Nie chcę nic na razie zdradzać, bo jeszcze nie do końca ochłonęłam i może się okazać, że za tydzień z połowy zrezygnuję. 


CZY WARTO?

Warto! 
  • Poznanie ludzi osobiście zmniejsza dystans między dwoma blogerami.
  • Wiedza, nawet jeśli ją posiadamy, powinna być od czas do czasu uporządkowana.
  • Można przywieźć całą masę motywacji.
  • Patrzenie na innych, którzy już coś osiągnęli daje nadzieję, że i nam w końcu się uda!
  • Blog Conference Poznań było moją pierwszą wizytą w Poznaniu. Można zobaczyć nowe miasto!
  • I ogólnie jest fajnie!