Zielona Małpa: Behawiorysta Remigiusza Mroza, czyli potęga ludzkiego umysłu

piątek, 2 czerwca 2017

Behawiorysta Remigiusza Mroza, czyli potęga ludzkiego umysłu

Wyobraź sobie sytuację, w której od ciebie częściowo zależy życie innej osoby. Jako jednostka nie możesz wiele. Jako część grupy już tak. Stajesz przed niemożliwym wyborem. Masz trzy opcje: zagłosujesz za śmiercią jednej osoby, zagłosujesz za śmiercią drugiej osoby, nie zagłosujesz wcale. Każda opcja jest zła, bo za każdym razem ktoś zginie, nawet, kiedy się nie przyczynisz do żadnej ze stron. I zginie na twoich oczach. Możesz jedynie odwrócić wzrok.

behawiorysta remigiusz mróz książka kryminał recenzja

Z życia wzięte

Wyobraź sobie sytuację, w której trafiasz w sieci na streama. Na ekranie widzisz skrępowaną kobietę, zakneblowaną i z przymocowanym widocznie tabletem odmierzającym czas. Czas do czego? Kiedy stream zostaje zdjęty, pojawia się po chwili na innej platformie. Możesz jedynie domyślać się, co stanie się, kiedy liczba na ekranie będzie składała się z samych zer. Założę się, że siedziałbyś jak zahipnotyzowany.

Kilka dni temu w sieci pojawił się właśnie taki stream. Druga z opisanych sytuacji rzeczywiście miała miejsce i przyciągnęła przez ekrany całkiem sporą grupkę. Związaną kobietę zlokalizowano w Rosji dzięki temu, że słychać tam było właśnie tamtejsze radio. Z resztą, to właśnie Rosjanie okazali się chyba największą grupą widzów. Próbowano za pomocą rozgłośni radiowej skontaktować się z kobietą i uzyskano od niej informacji przez zadawanie pytań ogólnych. Po odliczeniu czasu miała wybuchnąć bomba. Ostatnie 10 minut nie zostało pokazane na wizji. Stream został bowiem zdjęty z Periscope, gdzie przeniósł się po niepowodzeniach na YouTube.


Behawiorysta

Zamachowiec zamyka się w opolskim przedszkolu wraz z zakładnikami. Na domiar złego całe zdarzenie oglądać można na żywo w Internecie na stronie Koncert Krwi. Zachowanie zamachowca wymyka się wszelkim przewidywaniom. O co mu chodzi? Prokurator Beata Drejer zwraca się z prośbą o pomoc do Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, eksperta od kinezyki, czyli odczytywania sygnałów z gestów. Zamachowiec ma jednak własny pomysł na dalsze działania. Ma także umiejętności, które zmylą nawet Edlinga.

Ogóły

W oczy rzuciła mi się beznadziejna sytuacja Gerarda Edlinga, który jest w książce postacią dość mocno pokrzywdzoną. Mimo doskonałej znajomości wszelkich przejawów myśli i umiejętności manipulacji, nie potrafi poradzić sobie ze swoim jedynym synem. Czuje, że zawiódł jako ojciec, choć miał świetne narzędzia jako behawiorysta. Pod dobrym wychowaniem i zachowaniem konwenansów kryje się skrzywdzony mężczyzna, który boi się obnażyć.

W Behawioryście odczuwa się beznadzieję sytuacji nie tylko Edlinga, ale także Beaty i ludzi nie należących do światka tropiącego Kompozytora, jak to został nazwany zamachowiec. W szczególności jednak porwanych oczekujących na wyrok ogółu. Trudno znaleźć odpowiedź nawet na pytanie, kim są ofiary, mimo że może oglądać je na żywo cały świat.

Szczegóły

Remigiusz Mróz zainspirował się tu wyraźnie trzema rzeczami: psychologicznym problemem wagonika (zwrotnicy), współczesnymi zamachowcami oraz rozwojem technologii internetowej. Stworzył bardzo złożoną i ciekawą powieść, trzymającą w napięciu i zmuszającą do szybkiego przeczytania. Uważam, że Behawiorysta to całkiem przyjemna książka, jak z resztą na Remigiusz Mroza przystało. Można z niej wyciągnąć sporo podstawowej wiedzy na temat behawioryzmu, seryjnych morderców oraz psychologii socjopaty, za którego uważam Kompozytora. Myślę, że to powieść doskonała dla miłośników takich seriali jak Magia kłamstwa oraz Mentalista.

Nie przeczytałam jeszcze zbyt wielu książek Remigiusza Mroza. To, co mogę powiedzieć o tych, które mam już za sobą, to z pewnością łączy je dość prosty język, dzięki czemu płynie się przez jego powieści i dość szybko dociera się do końca. Autor nie boi się także wrzucać w akcję wątków typowo amerykańskich, co niektórych może odstraszyć, a innych przyciągnąć. Przemyca także różne ciekawostki, które zawsze cieszą oko.


Wyjaśnienie

Co do opisanej sytuacji, okazało się, że to chwyt marketingowy promujący grę GET EVEN. Coś w stylu filmu z opętaniem w restauracji, mającym wzbudzić zainteresowanie filmem Carrie w 2013 roku. Nie zmienia to faktu, że istnieje głębsza warstwa Internetu, do której nie można się dostać ze zwykłej przeglądarki, i tam przy odrobinie inwencji i umiejętności trafia się do tzw. czerwonych pokojów (z ang. red rooms), gdzie sami możemy zadecydować, co ma przytrafić się ofierze. Ze względów szkodliwych dla psychiki nie polecam.