Zielona Małpa: Jak poradzić sobie z dupą jeża?

czwartek, 22 czerwca 2017

Jak poradzić sobie z dupą jeża?

Czasem wpadam w stan, który mogę określić wyłącznie zwrotem "dupa jeża". Nie jest to stan przyjemny, ani tym bardziej pożądany. Można go wyobrazić sobie jako kombinację lenistwa, wypalenia i braku dobrego humoru. I ciągłego dźgania kolców jeża w pięty podczas chodzenia. Chciałabym się podzielić moimi sposobami na radzenie sobie z tym stanem, który dopada każdego co jakiś czas.

złe samopoczucie sposoby zielona małpa

1. Porządne śniadanie

Kiedy dupa jeża dopada mnie już z rana, albo trwa od poprzedniego wieczoru, dobre i pożywne śniadanie może dość szybko poprawić moje ogólne samopoczucie. Nie ma nic lepszego niż jajecznica z rukolą albo koktajl ze szpinaku w takie dni. O! Właśnie zauważyłam, że kolor zielony dominuje w mojej diecie, kiedy potrzebuję w niej czegoś pozytywnego. Przypadek?

2. Dystans do technologii

Inną zależnością, którą zauważyłam, jest ta, że ilekroć przesadzam z czasem spędzonym przed ekranem laptopa (a musisz wiedzieć, że moje miejsce pracy składa się w sumie z dwóch monitorów, bo jeden mam zewnętrznie podłączony, więc można policzyć ten czas podwójnie), łatwiej osiągam dupę jeża. Staram się więc ten czas spędzony przed świecącym mi w oczy ekranem ograniczać, albo przynajmniej, kiedy ograniczenie z pewnych względów nie jest możliwe, robić częste przerwy.

Kiedy jednak przesadzę z komputerem, a to się niestety zdarza, robię sobie dwudniowy detoks, który czasem trwa ciut dłużej, ale jest przeze mnie mniej restrykcyjnie traktowany. A wtedy cały dzień spędzam na dworze, z drugą połówką, albo na jakimś nowym hobby.

3. Świat literatury

Punkt trzeci wiąże się w pewnym stopniu z punktem drugim, bo bywa, że czytając dobrą książkę, spędzam tak czas, zamiast siedzieć przed komputerem. Papier zdecydowanie mniej męczy wzrok, więc ryzyko bólu głowy i ogólnego poczucia zmęczenia jest w pewnym stopniu ograniczone. Z tego powodu rozważam kupienie czytnika, bo właśnie niedawno na studiach robiłam prezentację o działaniu wyświetlaczy elektroforetycznych i EWOD, przez co moje zainteresowanie w tej dziedzinie dość mocno wzrosło.

I tu ciekawostka! Okazuje się, że Amazon wykupił firmę zajmującą się wyświetlaczami EWOD, więc można się spodziewać, że w bliskiej przyszłości do naszych rąk trafią Kindle z nowszą technologią wyświetlania. Przewagą takich wyświetlaczy jest szybkość odświeżania, więc będzie możliwe odtwarzanie na nich filmów i oglądanie ich bez męczenia oczu. Bajer, co nie?


4. Detoks

Pisząc "detoks" mam na myśli chwilową zmianę trybu życia lub diety, czyli detoks od życia. Jednym z wariantów jest ten opisany w punkcie drugim. Uważam, że zmiany są czasem konieczne, zmuszają one do jakiegoś nowego działania, myślenia, zdania sobie sprawy, że może coś jest nie w porządku, pokazują, że moje życie mogłoby wyglądać inaczej. Że coś wymaga dogłębnego przemyślenia i bezkompromisowego wprowadzenia w życie już w wersji zmodyfikowanej. Dlatego zawsze po przeprowadzce (a przeprowadzałam na studiach ze cztery razy), żyję w stanie "nabuzowania" i wiecznego uśmiechu na twarzy.

Chwilowe zmiany, które wprowadzałam, to na przykład modyfikacja diety. Uznałam, że moje zdrowie może tylko zyskać, jeśli będę jadła więcej warzyw i owoców, dlatego zaczęłam przygodę z koktajlami. Miała ona trwać maksymalnie dwa tygodnie, a już od roku nie rozstaję się z blenderem na dłużej niż tydzień.


Zmiany, które narzucam sobie chwilowo, powodują, że moje życie na te kilka dni zmienia tempo i łatwiej jest mi z dupy jeża powrócić do normalnego stanu. A niektóre zmiany zagnieżdżają się u mnie na stałe.

5. Słoneczne napromieniowanie

Przy wszelkiego rodzaju spadkach energii życiowej mówi się o tym, żeby wyjść na zewnątrz i złapać choć kilka promieni słonecznych. Dużo się o tym trąbi, bo to rzeczywiście działa. Żeby jednak czas spędzony pod chmurką był dobry nie tylko fizycznie, ale także psychicznie, trzeba znaleźć dla siebie jakąś przyjemną formę.

Ja na przykład lubię czytać na dworze i jeździć rowerem. Nie wiem, ile kilometrów rocznie robiłam w gimnazjum i liceum. Niestety ostatnio dość mocno zaniedbałam tę formę ruchu i nie mogę się doczekać, aż nie przywiozę mojego rowera do Wrocławia.

Podsumowując

Każdy czasem przeżywa gorsze chwile, dni a nawet tygodnie. Ja nazywam to "dupą jeża", bo tak się wtedy czuję. Lubię traktować to z humorem (dopóki znów nie wpadnę w dołek). Ja znalazłam sposoby na poradzenie sobie z tym stanem. A ty?