Zielona Małpa: Niemieckie seriale młodzieżowe, które skradły moje serce

czwartek, 29 czerwca 2017

Niemieckie seriale młodzieżowe, które skradły moje serce

Każdy wspomina z dzieciństwa jakieś seriale, seriale animowane czy też programy edukacyjne, które oglądał codziennie rano, wieczorem, zawsze w ferie zimowe, albo w wakacje. Postanowiłam stworzyć kilka list, na których zamieszczę pozycje z mojego dzieciństwa. Mam do nich ogromny sentyment. Tym razem zapraszam na listę seriali i programów, które oglądałam w niemieckiej telewizji.
Dorastałam w domu, w którym babcia i dziadek codziennie wieczorem zasiadali przed telewizorem i od razu włączali niemieckie kanały. Właściwie nie miałam dużego wyboru, ponieważ posiadałam tylko trzy podstawowe polskie kanały, które niespecjalnie oferowały coś, co byłabym w stanie polubić.

Za to dostępna niemiecka telewizja obfitowała w aż dwa kanały poświęcone wyłącznie dzieciom i młodzieży, a parę innych miało kilkugodzinne programy specjalnie dla najmłodszych. Miałam kilka ulubionych seriali i programów edukacyjno-informacyjnych.

Schloss Einstein

Jest to serial obyczajowy. Wiem, że jest kontynuowany do dzisiaj i wciąż cieszy się ogromną popularnością nawet wśród osób w moim wieku (głównie ze względu na sentyment).
Serial opowiada o grupie dzieciaków zamieszkujących w internacie przy szkole imienia Alberta Einsteina. Ja oglądałam go, kiedy akcja toczyła się w Seelitz, a szkoła i internat mieściły się w klimatycznym starym pałacyku z tak dobrze zapamiętanym przeze mnie dziedzińcem.

To jest właśnie wspomniany dziedziniec, na którym zawsze rozpoczynał się i kończył nowy rok szkolny. Chciałabym kiedyś pojechać do pałacu Grunewald, gdzie były nagrywane sceny na zewnątrz internatu i szkoły. Bo choć serial oglądałam tyle lat temu, to do dziś gdzieś w środku pojawia się takie małe marzenie i melancholia związana z Gimnazjum Alberta Einsteina.

W serialu co sezon nieco zmieniała się ekipa, przychodzili nowi uczniowie, starsi kończyli lub zmieniali szkołę, a stałym elementem była tylko część kadry nauczycielskiej i woźny.

Woźny, czyli pan Heinz Pasulke, był zawsze moją ulubioną postacią i do dziś pamiętam go najlepiej z całej kadry. Zawsze służył pomocą uczniom, jednak miał swoje zasady i potrafił w mniej lub bardziej delikatny sposób powiedzieć "nie". Często pełnił rolę królika doświadczalnego w eksperymentach uczniów. Jest to postać, która znalazła swoje miejsce zarówno w starej części serialu, w Seelitz, jak i w nowej, w Erfurt. Niestety, jakiś czas temu dowiedziałam się, że aktor, który grał woźnego, zmarł. Poczułam się wtedy, jakby ktoś zabrał mi trochę dzieciństwa, bo jednak przywiązałam się do granej przez niego postaci.


Piosenkę tytułową znałam na pamięć i refren pamiętam do dziś bez zająknięcia. Czasem gdy mi smutno włączam sobie którąś ze znanych mi melodii i przenoszę się na chwilę do dzieciństwa

Uczniowie, na których skupiała się akcja, przeżywali różne wewnętrzne rozterki, pierwsze miłości, zdrady. Serial w dużym stopniu skupiał się na problemach nastolatków. Często były to problemy, które później sama przeżywałam w jakimś stopniu.

Oto krótka lista niektórych wątków w serialu:
- pierwsza miłość,
- zakochanie się uczennicy w nauczycielu,
- powstanie zespołu muzycznego,
- rozwód rodziców,
- adopcja i poznanie biologicznych rodziców,
- rozstania,
- problemy z nauczycielami,
- uzależnienia,
- pierwszy raz,
- dieta,
- bezrobocie rodziców
i wiele, wiele innych.

Myślę, że nietrudno zrozumieć, dlaczego tak bardzo uwielbiałam ten serial. Zawsze chciałam być jednym z bohaterów i mieszkać w tym pełnym przygód internacie.

Die Pfefferkörner

Odkąd pamiętam, moim ulubionym gatunkiem literackim i filmowym był kryminał. Na jednym z niemieckich kanałów często oglądałam Die Pfefferkörner, czyli serial o grupie nastolatków, którzy zajmują się rozwiązywaniem lokalnych zagadek kryminalnych.


Pfefferkörner oznacza dosłownie "ziarna pieprzu". Z tego, co mi się kojarzy, to nazwa klubu detektywistycznego wzięła się od bazy głównej, która mieściła się w magazynie rodziców jednego z członków klubu. A rodzice tego chłopaka zajmowali się dystrybucją przypraw. Akcja toczy się w Hamburgu, co ma taką zasadniczą zaletę, że jest on miastem położonym nad rzeką Łabą i wiele ulic przypomina Wenecję. Tak jakby. Miasto jest przedstawione w bardzo malowniczy sposób i często staje się integralnym bohaterem.

W oryginalnym klubie było pięciu członków. Dwóch chłopaków i trzy dziewczyny. Ich charaktery i rodziny były dość dobrze dopracowane i poszczególne postaci dobrze się uzupełniały. A w każdym razie tak to pamiętam.

Członkowie grupy przypadkiem odkrywali różne przekręty i drobne przestępstwa, a następnie, korzystając ze swojej wiedzy, umiejętności i (już później) Internetu dochodzili do sedna sprawy i pomagali policjo schwytać złoczyńcę.

Serial ten był (i nadal jest, z tego co widzę) całkiem popularny. Wydaje mi się, że nie ma w Polsce seriali dla dzieci i młodzieży, które są wyprodukowane u nas i jednocześnie powszechnie dostępne. Kiedyś były jakieś ekranizacje powieści, jak na przykład Awantura o Basię albo Wakacje z duchami, ale były to krótkotrwałe produkcje z zaledwie kilkoma odcinkami.

Löwenzahn

Obok seriali typowo fabularnych, w niemieckiej telewizji znaleźć można sporo seriali edukacyjnych, nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Z tych przeznaczonych dla młodszej części widzów, moim ulubionym był Löwenzahn, czyli mlecz. Z opisywanych seriali ten pamiętam najsłabiej, ponieważ jego grupą docelową są dzieci do około 12 lat, a sama oglądałam go do mniej więcej trzeciej klasy podstawówki.


Głównym bohaterem był Peter Lustig grający samego siebie. Była to postać bardzo charakterystyczna, mieszkająca w samochodzie campingowym i budująca własne urządzenia z różnych odpadów. Po wielu latach zastąpił go Guido Hammesfahr jako Fritz Fuchs. Serial trwa nieprzerwanie od 1981 roku.

Prezenter zabierał nas w różne miejsca i do zakładów produkcyjnych, gdzie pokazana była praca i sposób wykonania różnych przedmiotów. Można było dowiedzieć się, jak działa wulkan, jak to jest, że pada deszcz i dlaczego możemy rozmawiać przez telefon. A wszystko to w bardzo przystępnej postaci. 

Peter Lustig, będący pierwszym prezenterem w serialu, zmarł w lutym zeszłego roku. Po raz kolejny poczułam, że odebrano mi kawałek dzieciństwa, a czas płynie i nie da się go w żaden sposób zatrzymać. 

*****

Mam ogromny sentyment do wszystkich tych seriali i czasem, pomimo mojego wieku, lubię przy popołudniowej kawie obejrzeć sobie kolejny odcinek. Jest w języku niemieckim słowo, które dokładnie opisuje mój stan podczas oglądania tych seriali - Geborgenheit, czyli uczucie ciepła i bezpieczeństwa, najczęściej kojarzące mi się z domem i dzieciństwem.

A Wy macie jakieś ulubione seriale z dzieciństwa lub młodości, do których lubicie wracać i które sprawiają, że czujecie się, jak przeniesieni w czasie? Znacie jakieś polskie seriale dla młodzieży, które powstały w ciągu ostatnich 20 lat i są wyświetlane w publicznej telewizji? Podzielcie się wrażeniami!