Zielona Małpa: Podsumowanie maja, czyli nie tak źle, jak myślałam, ale nie tak dobrze, jak mogło być

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Podsumowanie maja, czyli nie tak źle, jak myślałam, ale nie tak dobrze, jak mogło być

Piękny miesiąc maj został przeze mnie wykorzystany na miarę moich tegorocznych możliwości. Z czterech (albo pięciu - jeśli liczyć przedłużony do środy) weekendów, trzy spędziłam na rozjazdach, z dala od komputera i karteczek przypominających o kurczącym się bezlitośnie czasie na napisanie pracy magisterskiej. Laserowanie i transfer energii to naprawdę ciekawe tematy, ale kiedy TRZEBA o tym pisać, jakoś się odechciewa.

FILMY

W maju obejrzałam dwa filmy. To znaczy tyle udało mi się zapisać na liście. I właśnie! Założyłam sobie zeszyt do bloga i YouTube'a. Mam tu zapisane pomysły, plany, scenariusze (tzn. jeszcze nie, ale już niedługo) i kilka ogólnych wskazówek, które znajduję czasem w sieci. Jest to moja pierwsza realna próba zorganizowania się, więc jestem ciekawa, jak to u mnie wyjdzie.


Terminator: Genisys 2015

Jeśli chodzi o Terminatora, to pewnie oglądałam kiedyś pierwszy i drugi film z franczyzy, ale ni chu chu nie mogę sobie przypomnieć, o czym był. Ogólnie mam braki w filmografii, więc nie bijcie, bo pomalutku nadrabiam.
Jest rok 2029, John Connor wysyła Kyle'a Reese'a do roku 1984, aby ten uratował jego matkę Sarę Connor przed terminatorem. Okazuje się jednak, że przeszłość wygląda nieco inaczej, niż John Connor z przeszłości zakładał.
Film oglądało się dobrze. Ale wiecie, mówi to osoba, która nie pamięta klimatu, fabuły i bohaterów z pierwszych dwóch filmów. Myślę więc, że nie jestem dobrym widzem, aby ten film oceniać przez pryzmat przynależności do serii. Mogę mu jedynie zarzucić, że przez podróż w czasie psuje trochę przeszłość, teraźniejszość i przyszłość franczyzy, jak to zazwyczaj bywa w takim przypadku. Don't play with the past. Just don't.


Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna 2010

Z góry uprzedzam, że nie czytałam książek, na podstawie których powstał film. Nie czuła takiej potrzeby i w sumie film wcale tej potrzeby na mnie nie wymusił.
Percy Jackson to w sumie dość zwyczajny nastolatek z dysleksją. Okazuje się jednak, że wcale nie jest tak zwyczajny, bo w jego żyłach płynie krew półboga. Percy okazuje się być synem Posejdona, greckiego boga mórz. Chłopak staje się podejrzany o to, że ukradł Zeusowi Piorun, a ponieważ tego nie zrobił, wraz z przyjaciółmi rusza w poszukiwania tego boskiego artefaktu.
Mitologia grecka jest każdemu dość dobrze znana, bo w podstawówce, gimnazjum i szkole średniej nauczyciele języka polskiego i historii wałkowali ten temat kilkukrotnie. Trochę mi przykro, że ucierpiała na tym znajomość naszej rodzimej mitologii słowiańskiej, czy choćby bliskiej nam geograficznie germańskiej. We wspomnianym filmie mitologia grecka zostaje przeniesiona do czasów współczesnych, a w sumie nie przeniesiona, ale przedłużona. I to nie byłoby jeszcze takie tragiczne, ale oczywiście cała akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych, czyli Jedynym Prawilnym Miejscu Akcji Filmów Amerykańskich.
Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że gdzieś już widziałam te postaci. Po głębszej analizie doszłam do wniosku, że autor książek musiał się dość mocno inspirować serią o Harrym Potterze. Nie mam mu tego za złe, ale Harry to jednak Harry, a nie Percy.

SERIALE

W kwestii seriali muszę przyznać, że nie zaczęłam oglądać nic nowego. Raczej w maju kontynuowałam to, co zaczęłam już wcześniej, albo wracałam do ulubionych seriali.


Veronica Mars

W maju minęło 10 lat od wyemitowania ostatniego odcinka Veroniki Mars, czyli jednego z najlepszych seriali kryminalnych dla nastolatków (o ile nie jedynego). Z tej okazji zrobiłam sobie mały maraton i przypomniałam sobie, jak cudowny jest to serial.
W miasteczku Neptune, w którym mieszkają tylko obrzydliwie bogaci i ci, co dla nich pracują, żyje i uczęszcza do szkoły tytułowa bohaterka Veronica Mars (Kristen Bell). Mija rok od tragicznej i dotąd niewyjaśnione j śmierci jej przyjaciółki Lilly (Amanda Seyfried), a Veronica próbuje odkryć, kto ją zamordował.
Z pewnością pojawi się na blogu osobny wpis o serialu, jak ponownie skończę go oglądać, więc nie będę wdawała się w szczegóły. Jest to serial z tych klimatycznych, w których bohaterowie nastoletni napisani są równie dobrze, co dorośli. Główna bohaterka ma jaja, głowę nie od parady i niesamowite zdolności detektywistyczne, które wykorzystuje do szukania mordercy, porywacza psów, złodziei pieniędzy i w wielu innych mniej lub bardziej tajemniczych sprawach.
Veronica Mars to serial dla osób, które będą w stanie pogodzić się z brakiem sprawiedliwości wymiaru sprawiedliwości. W końcu, kto ma pieniądz, ten ma władzę.

Doctor Who

Nie mogłabym nie napisać kilku słów o moim ulubionym serialu. Sezon 10 zmierza w jakimś niepokojąco dziwnym kierunku. Odcinki zaskakują, ale jednocześnie nie trzymają mnie jakoś mocno w napięciu. Mimo wszystko sezon, jak na ten moment wychodzi u mnie na plus.

Słodkie kłamstewka

Ciągle twierdzę, że ten serial powinien był się skończyć dawno dawno temu. Sezon 7B w każdym odcinku wywołuje u mnie wyraz litości na twarzy. To, co odwala się na ekranie, powinno być zakazane. I jedyne, co sobie powtarzam, to "jeszcze kilka odcinków". I wtedy definitywny koniec.

Miasteczko Twin Peaks

W moim powtarzaniu dotarłam już do połowy drugiego sezonu, czyli momentu, kiedy sprawa Laury Palmer zostaje w jakimś stopniu rozwiązana, ale nic nie staje się do końca proste, a tym bardziej normalne. Uwielbiam ten serial na tak wielu poziomach!

KSIĄŻKI

Planowałam przeczytać w maju 5 książek, ale udało się 3. Takie życie.

Chłopak z sąsiedztwa - Kasie West

Jak wiecie, czasem sięgam po literaturę młodzieżową (żeby trochę się odmłodzić) i zawsze mam takie same wrażenia. Postanowiłam jednak, że takie książki będę oceniała nieco inaczej. W końcu mi też takie książki kiedyś się podobały i, gdybym miała z 10 lat mniej, pewnie nadal zaczytywałabym się w nich co drugi dzień.
Charlie Reynolds mieszka z trójką starszych braci i ojcem, a częstym gościem w ich domu jest Braden, chłopak z sąsiedztwa. Charlie można bardzo dobrze określić słowem "chłopczyca", co nie jest takie dziwne, biorąc pod uwagę, że jej matka zmarła, kiedy ta była jeszcze mała i dziewczyna wychowywała się w całkowicie męskim towarzystwie. Pewnego dnia dostaje kolejny mandat, na który musi sama zarobić. Podejmuje więc pracę w jedynym możliwym miejscu - butiku z eleganckimi ubraniami i dość specyficzną szefową. Charlie, trochę pod przymusem, zaczyna odkrywać w sobie kobiecą stronę.
Z wszystkich książek młodzieżowych, które ostatnio czytałam, ta najbardziej przypadła mi do gustu. Historia w niej pokazana była całkiem przyjemna w odbiorze, a bohaterowie zostali wykreowani na tyle dobrze, że zaczęłam żałować, że sama nie mam starszych braci. Rozterki głównej bohaterki, dotyczące jej zmarłej matki, odkrywania w sobie kobiecej strony i wstydliwości spowodowanej tym odkrywaniem, zostały przedstawione w dość naturalny sposób. Jednak niektóre sytuacje i bohaterowie pojawiający się tylko na kilka sekund, były tu typowo dla takiej literatury dość płytkie i nierealistyczne. Mimo to  uważam, że książkę czytało się całkiem przyjemnie.


Behawiorysta - Remigiusz Mróz

O Behawioryście pisałam już osobny tekst, na który zdecydowanie zapraszam.
Zamachowiec bierze zakładników w opolskim przedszkolu. W Internecie pojawia się transmisja na żywo z całego zajścia. Zachowanie zamachowca wymyka się zwyczajnemu rozumieniu. Czego on chce i dlaczego to robi? To pytania, które nurtują byłego prokuratora Gerarda Edlinga, tytułowego behawiorystę. 
Remigiusz Mróz zainspirował się w Behawioryście problemem wagonika, do czego sam przyznaje się w posłowiu. W połączeniu z wyraźnie okrutnym antagonistą, zmuszającym społeczeństwo do decydowania o życiu i śmierci, powstała wciągająca powieść, która zmusza do zastanowienia się nad sobą. Zaletą książki jest zakończenie, z całą pewnością pozostawiające wiele do życzenia w kwestiach happyendowych. Ale takie historie lubię najbardziej.

Lśnienie księżyca - Edith Wharton

Lśnienie księżyca mogłam przeczytać dzięki współpracy z Wydawnictwem MG. Dokładna recenzja również pojawiła się na blogu i tam zapraszam po więcej szczegółów.
Susy i Nick są młodym małżeństwem. Jednak oboje zawarli umowę, że jeśli trafi im się "lepsza partia" to się rozstaną i pójdą swoją drogą. Należą oni bowiem do szanowanych rodzin, ale sami nie posiadają majątku. Okazuje się jednak, że miłość jest jak kot i chodzi własnymi ścieżkami. 
Powieść Edith Wharton okazała się świetnym obrazem wyższych sfer z lat 20. XX wieku. Obraz ten przedstawia bogaczy jako ludzi z manierami, ale także obłudnych i wykorzystujących pieniądze jako czynnik władzy nad tymi, którzy zamożni nie są. Biedniejszych traktują z odpowiednią pobłażliwością.
W powieści zachwycił mnie piękny język, którego użyła autorka do opisywania rzeczywistości i emocji bohaterów. Polecam miłośnikom lat 20. XX wieku.

PODSUMOWANIE

Maj zdecydowanie nie był najgorszym miesiącem, szczególnie jeśli chodzi o jakość przeczytanych książek i obejrzanych seriali. Filmy mnie nie zachwyciły, ale zawsze jest kolejny miesiąc. Za to w maju moja produktywność pozwoliła mi prawie skończyć pisać pracę magisterską, co, nie ukrywam, było moim największym priorytetem. Dodatkowo uczestniczyłam w Blog Conference Poznań, co okazało się świetnym dwudniowym oderwaniem od uczelnianej rzeczywistości i pozwoliło mi pozbierać mentalne siły do dalszego działania. Niestety zawalam w kwestii snu. Mało kiedy udawało się wyspać minimalną ilość godzin, co odbiło się na moim zdrowiu.