Zielona Małpa: Gniew, czyli pożegnanie z prokuratorem

czwartek, 27 lipca 2017

Gniew, czyli pożegnanie z prokuratorem

Wszystkie pożegnania są trudne. Niektóre pozostawiają niedosyt.


W lipcu przeczytałam Gniew, czyli trzeci tom trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Szackim. Trzeci, czyli ostatni. Trzeci, czyli pożegnanie.

Teodora Szackiego znów spotykamy w nowym miejscu. Tym razem los zaniósł go na północ Polski do Olsztyna. Spotykamy go w pewien mglisty późnolistopadowy dzień. Do miasta, w którym przyszło mu mieszkać, żywi skrajne uczucia. Podziw wymieszany z odrzuceniem, nienawiść okraszoną miłością. A licho nie śpi.

Od razu przyznam, że Gniew okazał się najlepszą częścią trylogii o prokuratorze Szackim, czego się nie spodziewałam. Ewolucja charakteru Teodora, śledzona przez krótkie urywki z jego życia przez kilka lat, doskonale dopełniła się w tym tomie. Książka zszokowała na pierwszych trzech stronach, wciągnęła na kolejnych kilku i do końca podtrzymywała mój apetyt. A na zakończenie dostałam to, co lubię najbardziej i jednocześnie nienawidzę. Jak Szacki Olsztyn.

Jest 2013 rok, jesień w stanie zaawansowanym, pizga złem. Szacki zostaje wezwany do starego bunkra aby "odfajkować Niemca", czyli do szkieletu prawdopodobnie należącego do niemieckiego żołnierza z czasów poprzedzających drugą wojnę światową. Widocznie w okolicach Olsztyna takie znaleziska są na porządku dziennym. Sprawa okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, ale nie dlatego, że czegoś brakuje. Bo wszystko jest na miejscu.

Zygmunt Miłoszewski w mistrzowski sposób opisuje przedziwną architekturę Olsztyna. Zdecydowanie ma talent do klimatycznego opisania każdego miasta, jakie tylko przyjdzie mu do głowy. Tak było z Warszawą i dokładnie tak samo z Sandomierzem. Bogatymi epitetami przenosi czytelnika na ułamek sekundy w inne miejsce i sprawia, że z zimna krew zaczyna płynąć wolniej w jego żyłach. Nawet w środku lata. Nawiązuje do charakterystycznych elementów i przedstawia je w krzywym zwierciadle, które okazuje się być po prostu cynicznymi oczami prokuratora Szackiego.

Gniew Zygmunta Miłoszewskiego to kopalnia świetnych przemyśleń. Z resztą jak cała trylogia. Momenty, w których spotykamy Szackiego, są momentami charakterystycznymi i przełomowymi w jego życiu, dlatego jego myśli nieraz błądzą w dość dziwnych kierunkach. Tym razem Szacki przede wszystkim musi nadać priorytety wartościom w życiu. Kariera? Rodzina? Kobieta?

Głównym problemem poruszonym w tej książce jest przemoc domowa. To coś, o czym każdy wie i ma świadomość, ale jednak trudno uwierzyć, że w domu obok może dziać się coś złego. Często ignoruje się oznaki przemocy w sąsiedztwie, bo przecież to nie nasza sprawa, a jeszcze gorzej, jeśli się pomylimy i spalimy do węgla swoją reputację w okolicy. Bo przecież ona jest najważniejsza. Przemoc domowa została pokazana z różnych perspektyw, dzięki czemu otrzymuje się wręcz panoramiczny obraz psychicznego i fizycznego nękania.

Po raz kolejny odniosłam wrażenie, że znalezienie sprawcy nie jest najważniejsze. Oczywiście, sprawiedliwości musi stać się zadość, ale to wnioski wynikające z samego szukania i analizowania sytuacji stanowią podstawę książki, czym świadczy ostateczny twist prowadzący do zakończenia.

Samo zakończenie, a właściwie kilkadziesiąt ostatnich stron, wzburza i szokuje, prowadząc do niedowierzania. Bo pojawia się tam wyższy cel, wściekłość i nieprzewidywalność.

Jeśli czytałeś poprzednie tomy, z pewnością będziesz czerpać przyjemność z nawiązań, które zostały tutaj przemyślnie ukryte. Sposób, w jaki zostały one wprowadzone, wzbudza w czytelniku melancholię, tym bardziej, jeśli ma on świadomość, że to już koniec.

I to już koniec.



Trylogia o prokuratorze Szackim jest pierwszą trylogią (i serią ogólnie), którą w całości przeczytałam po moim powrocie do czytania. Cieszę się, że trafiłam na tak świetną literaturę i odbudowałam moją wiarę w polską twórczość. Jeśli zastanawiasz się nad przeczytaniem dobrego kryminału i nie wiesz, po co sięgnąć, z czystym sercem i sumieniem mogę polecić tę trylogię. Zaznasz bardzo dojrzałego języka, konsekwentnie wykreowanej postaci głównego bohatera i pięknego tła w postaci trzech niekoniecznie najpiękniejszych polskich miast. I śledztwa, w którym sam proces dochodzenia do konkluzji jest równie ważny, co samo zamknięcie sprawcy za kratkami.


Recenzje poprzednich tomów: