Zielona Małpa: Wszystko zaczęło się od karuzeli

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wszystko zaczęło się od karuzeli

Wyobraź sobie wspaniale umeblowany pokój. Wyposażanie go i dopieszczanie szczegółów zajęło ci kilkanaście lat, a nadal planujesz dodać coś tu i tam. Kiedy do niego wchodzisz, czujesz się jak u siebie w domu. Wiesz, że zawsze w tym miejscu będziesz w stanie poprawić sobie humor i nigdy się nie zawiedziesz. A czym byłby najpiękniejszy pokój, gdybyś nigdy nie mógł do niego wejść?

Ten pokój jest metaforą gatunku muzycznego, literackiego, filmowego, dziedziny w nauce, jakiegoś sportu czy pasji... Każdy ma cały dom takich metaforycznych pokoi i od czasu do czasu zagląda do każdego z nich. Ilość tych pokoi i to, co się w nich znajduje, jest ogromną częścią każdego z nas, w pewnym sensie nas definiuje.

Za klucz do drzwi można uznać piosenkę, która pozwoliła zagłębić się w danym gatunku, film, dzięki któremu polubiło się thrillery, moment, kiedy pierwszy raz pokochało się jazdę rowerem. Nie mogę przypomnieć sobie wszystkich przełomowych momentów, kiedy dostałam klucz do danego pokoju, ale jeden taki moment mam przed oczami, jakby stało się to wczoraj po południu.

Chodziłam wtedy do drugiej klasy gimnazjum i poznawałam smak pierwszych pocałunków. Ale moje życie nie wyglądało wtedy wcale kolorowo. Dlatego, kiedy kolega podzielił się ze mną swoją ulubioną piosenką w znacznie mroczniejszym klimacie, niż niemiecki rap, w którym się wtedy lubowałam, i ze świetnym tekstem, przepadłam. Tym utworem był Carousel zespołu Linkin Park.


Linkin Park towarzyszy mi w życiu od dziesięciu lat i choć bywały momenty, kiedy jakiś inny zespół wskakiwał na pierwsze miejsce mojego osobistego muzycznego podium, prędzej czy później zawsze wracałam do wokalu Chestera Benningtona i Mike'a Shinody. Ich teksty uderzają w moje najgłębsze emocje, a muzyka w zmysły. Czy może być coś lepszego? Dzięki Carousel poznałam Linkin Park, a dzięki Linkin Park - rock. Dlatego to właśnie ta piosenka jest kluczem do mojego zamiłowania muzyką rockową, nawet jeśli zespół tworzy przedziwną hybrydę różnych gatunków

Muzyka zespołu bardzo często pomagała mi stanąć na nogi, więc nie ma się co dziwić, że w tak smutny czas próbuję się nią ratować. A w tej sytuacji pogrążam się tylko w smutku coraz bardziej. Bo wokalista zespołu popełnił samobójstwo. Walczył od wielu lat z nałogami i depresją i w końcu przegrał swoją wewnętrzną wojnę. Piosenki zespołu słuchane dzisiaj, nabierają nowego wydźwięku. Chester żegnał się z nami od lat, co wyraźnie widać w utworze Leave out all the rest.


Ale walczył całe życie i otwarcie mówił o swoich uzależnieniach. Moją ulubioną piosenką zespołu jest jeden z ich mniej znanych utworów. Właściwie utwór ten składa się wyłącznie z chrypliwego głosu Chestera i gitary. I najwspanialszego tekstu wyrażającego nadzieję, strach i pełne zaufanie do miłości. Szkoda, że akurat ten kawałek jest tak mało znany i niedoceniany.
When life leaves us blind, love keeps us kind. 
Linkin Park - The messenger


Zawsze lubiłam patrzeć na Linkin Park jak na wciąż rozwijający się projekt i choć nie każda płyta podoba mi się równie mocno, lubię każdą z nich. Jestem pewnie jedną z tych osób, które sprawiają wrażenie, że bezkrytycznie patrzą na ulubiony zespół. Może coś w tym jest, ale w muzyce cenię przede wszystkim moc przekazu emocji, a w tym Linkin Park nigdy mnie nie zawiódł. Sama część muzyczna czasem wchodziła w rejony, które nie do końca przypadały mi do gustu, za bardzo przypominając zwyczajny pop czy też muzykę elektroniczną. Ale całokształt zespołu jest mi niezwykle bliski od dziesięciu lat.

Nigdy nie udało mi się być na ich koncercie i to boli bardzo mocno, tym bardziej, że tak niedawno byli w Polsce. To coś, co trudno będzie mi sobie wybaczyć, bo marzenia trzeba spełniać, a nie czekać aż spełnią się same. Bo czasem może już być za późno. Śmierć Chestera najprawdopodobniej doprowadzi do końca Linkin Park i będzie to ogromna strata na rynku muzycznym. Ale po prostu nie wyobrażam sobie tego zespołu bez jego wokalu.

Ostatnio usłyszałam, że nie potrafię wyrażać swoich emocji. Choć jest mi trudno przyznać się do tego, muszę przyznać rację. Dlatego w ramach nauki wyrażania emocji postaram się jak najlepiej opisać, co czuję w tym momencie.

W mojej głowie słyszę głuchą ciszę. Zazwyczaj gra tam kilkanaście piosenek jednocześnie, a ich dźwięki przebijają się przez siebie wzajemnie. Mam wrażenie, że przez śmierć Chestera straciłam naprawdę duży kawałek siebie. Jestem smutna, beznadziejnie przerażona ciszą w mojej głowie i niepewna tego, co przyniesie przyszłość. Czuję także narastającą irytację ogólną ignorancją na temat depresji. Ta choroba istnieje i sieje spustoszenie na świecie. W Polsce co roku życie odbiera sobie kilka tysięcy osób. To częstszy powód utraty życia niż śmierć w wypadku samochodowym. Więc to naprawdę poważny problem, który często sprowadzany jest do tchórzostwa. I jestem zła z tego powodu, bo nie uważam, aby ktoś, kto od kilkudziesięciu lat codziennie toczył wewnętrzną walkę o przetrwanie, był tchórzem. Albo, co gorsza, słabym człowiekiem. A niestety powszechna jest właśnie taka opinia. Denerwują mnie także komentarze, że przecież miał pieniądze i sławę i z pewnością stać go było na najlepszych lekarzy. Albo jeszcze lepiej - miał wszystko, więc czego mu brakowało? Ta ogólna nieświadomość i pozbawione współczucia komentarze wzmagają tylko moją niechęć do społeczeństwa. Bo w jednym momencie mówią, że pieniądze to nie wszystko, że szczęścia nie można kupić, a za chwilę zastanawiają, dlaczego nie poradził sobie z chorobą psychiczną, skoro miał konto pełne zielonych. I kiwają przy tym głową, jakby to miało pomóc. To mnie wkurza.

Jak więc widzisz, emocje jak najbardziej posiadam, nawet dużo, a wyrazić też je potrafię. Po prostu nie robię tego zbyt często, bo czuję się z tym bardzo niekomfortowo. Doczytałam jednak trochę o emocjach i ich wyrażaniu, więc postanowiłam, że jednak warto je trochę lepiej wyrażać. Tym bardziej, że podczytuję obecnie Narratologię Pawła Tkaczyka i okazuje się, że oddziaływanie na czyjeś emocje jest kluczem do doskonałego pisania.

Pozostawiam was z playlistą zespołu Linkin Park. W wersji Spotify i YouTube.