Zielona Małpa: Narratologia, czyli naucz mnie opowiadać

czwartek, 10 sierpnia 2017

Narratologia, czyli naucz mnie opowiadać

Mam wrażenie, że moja umiejętność opowiadania historii zanikła gdzieś na etapie końca szkoły podstawowej, kiedy to odkryłam ten wspaniały sposób przekazu myśli, jakim jest poezja. Wcześniej także nie uważałam się za mistrzynię w swoim fachu, ale nawet dziś czytam swoje wypociny z tamtych czasów z pewnym zainteresowaniem. Nie pochwalę się nimi. Sięgając po Narratologię Pawła Tkaczyka, oczekiwałam, że odnajdę brakujące elementy w moim pisaniu. Bo trzeba przyznać, że jednak sporo mi brakuje.


Narratologia w ogólnym znaczeniu to po prostu dział nauki zajmujący się badaniami nad opowiadaniem fabuły. Jednak Narratologia pisana kursywą jest książką, która ma pomóc odkryć w sobie na nowo umiejętność snucia ciekawych historii.

Książka składa się z kilkudziesięciu dość krótkich rozdziałów, poświęconych albo konkretnym elementom opowiadania, albo zbiorom takich elementów. Można brać przykład z Pawła Tkaczyka, ponieważ książka nie tylko jest fizycznie dobrze skonstruowana, ale też poszczególne rozdziały zostały zatytułowane minimalistycznie, a jednak intrygująco.

Narratologia została napisana tak, że pochłania się poszczególne rozdziały jak rozdziały dobrej powieści, z tą różnicą, że akurat w tej książce zawarte zostało multum informacji. Niby to poradnik, ale nie do końca tak się ją odbiera podczas czytania.

Wiele elementów dobrego opowiadania zostało przedstawione na przykładach, co z całą pewnością ułatwia zrozumienie niektórych nieco enigmatycznie brzmiących na początku nazw. A nawet, jeśli jakaś nazwa nie jest kosmiczna, to czasem z samej definicji ciężko wyciągnąć prawdziwe znaczenie. Dlatego właśnie tak bardzo doceniłam mnogość przykładów a także ich jakość.

Do mnie najbardziej trafiły dwa fragmenty.

Pierwszy z nich dotyczy emocji, a właściwie umiejętnego ich wyrażania. Wiem, że mam z tym problem, choć moja świadomość w tym kierunku jet dość młoda. Do pewnego momentu uważałam, że moje emocje wychodzą ze mnie łatwo. I to jest w pewnym sensie prawda, ale wychodzą ze mnie w prawidłowej postaci tylko, kiedy jestem sama i nikt nie patrzy. Gorzej, kiedy mam towarzystwo. To coś, nad czym muszę popracować i nawet już zaczęłam.

Drugi z nich to raczej multum elementów łączących się w zgrabną całość, którą aż chce się czytać. Elementy te w większości można dowolnie łączyć i nadawać im odpowiednie natężenie, żeby zbudować wspaniałą historię. Kto wie, może i ja przez Narratologię zacznę coś znowu skrobać?

Żeby zrozumieć, o czym jest Narratologia i jakie niesie ona nauki, trzeba samemu po nią sięgnąć. Tu niestety nawet nie czuję się na siłach, aby dawać jakiekolwiek dobre rady poza tą jedną. Jeśli chcesz się przekonać, czy Narratologia to książka dla ciebie, sam ją przeczytaj.